Z Panem Pięknoduchowyczem zwykliśmy gawędzić o malarstwie, lecz czasem rozmowa skręca ku dziedzinom pokrewnym. Tak stało się przy okazji wspomnień o Stanisławie Wyspiańskim — artyście totalnym, człowieku orkiestrze, którego twórczość wymyka się prostym klasyfikacjom. Dramaturg, malarz, reformator teatru, a także projektant witraży, potrafił w każdym medium przemycić własny, rozpoznawalny język symboli.
Owszem, pamięta się witraż z Kazimierzem Wielkim jako królem–szkieletem, przejmujący i prowokujący. My jednak zatrzymujemy się przy dziele mniej znanym, a równie intrygującym: „Zwiastowaniu”.

Scena znana, detal zaskakujący
Kompozycja wydaje się na pierwszy rzut oka klasyczna. Maryja zostaje oderwana od lektury, archanioł Gabriel właśnie wypowiada słowa, które zmienią bieg historii. Wszystko jest na swoim miejscu — poza jednym szczegółem.
U stóp sceny pojawia się biały kotek.
Nie aniołek, nie lilia, nie symboliczny ptak. Kot. I to kot wyraźnie zaznaczony, obecny, świadomy. Z Panem Pięknoduchowyczem patrzymy na siebie porozumiewawczo — ten motyw nie może być przypadkowy.
Kot w chrześcijańskiej ikonografii: reputacja niejednoznaczna
Kot w ikonografii chrześcijańskiej ma historię trudną i ambiwalentną. Często bywa kojarzony z nocą, zmysłowością, nieufnością, a nawet z Diabłem — zwłaszcza kot czarny. W średniowiecznych przedstawieniach bywa symbolem grzechu, czujności ciała, a czasem fałszu.
Tym bardziej zastanawia fakt, że u Wyspiańskiego kot jest:
- biały,
- spokojny,
- obecny w scenie o najwyższej randze teologicznej.
To radykalnie zmienia pole interpretacji.

Biały kot: czystość, czujność, obecność
Biel w symbolice chrześcijańskiej oznacza czystość, niewinność, światło, chwałę. Biały kot w Zwiastowaniu może więc pełnić funkcję znaku czystości Maryi, ale w sposób pośredni, nieoczywisty, daleki od akademickiej dosłowności.
Kot jest też zwierzęciem czujnym, reagującym na to, co niewidzialne dla ludzi. W wielu kulturach przypisywano mu zdolność wyczuwania obecności nadprzyrodzonych. Być może to właśnie on — jako pierwszy — „wie”, że wydarza się coś przełomowego.
Nie symbol grzechu, lecz strażnik progu.
Lew Judy w miniaturze?
W rozmowie pojawia się jeszcze jedna, bardziej śmiała myśl. Czy biały kot nie jest tu miniaturowym, udomowionym echem Lwa Judy? Oczywiście nie w sensie dosłownym, lecz symbolicznym.
Lew Judy oznacza Chrystusa — potęgę, królewskość, spełnienie obietnicy. Wyspiański, artysta modernistyczny, stronił od monumentalnych oczywistości. Zamiast lwa mógł więc wprowadzić jego cichy, domowy odpowiednik: kota, istotę bliską człowiekowi, obecną w codzienności, a jednak obdarzoną godnością i tajemnicą.
Jeśli tak na to spojrzeć, kot staje się zapowiedzią — nie triumfalną, lecz intymną.
Zwiastowanie oswojone
Na koniec dochodzimy z Panem Pięknoduchowyczem do wniosku, że kot u Wyspiańskiego pełni rolę kluczową. To znak, że tajemnica Wcielenia rozgrywa się nie tylko w sferze niebiańskiej, lecz także w świecie domowym, zwyczajnym, zamieszkałym.
Biały kot nie odciąga uwagi od Gabriela ani Maryi. On ją ugruntowuje. Sprawia, że Zwiastowanie przestaje być odległym dogmatem, a staje się wydarzeniem, które mogło wydarzyć się naprawdę — w pokoju, gdzie ktoś czytał księgę, a na podłodze przeciągał się kotek.

Poznaj również większego kota, mianowicie lwa w przedstawieniu „Marii Egipcjanki” Emila Noldego.
