Cyklopi z reguły nie wywołują w nas ani wzruszenia, ani czułości. Są przedstawiani jako humanoidalne istoty (potwory) odznaczające się brutalnością, związani są z przemocą i pierwotną siłą. Tym bardziej zaskakuje spotkanie z tytułowym cyklopem na obrazie Odilona Redona. Artysta — mistrz snu, półcienia i psychologicznej dwuznaczności — bierze mitologiczną figurę grozy i pozbawia ją ciężaru strachu. Podobnie jak w przypadku jego słynnego pająka, który zamiast paraliżować, budzi niemal sympatię, także tutaj potwór zostaje odczarowany.
Krajobraz jak ze snu dziecka
Cyklop Redona nie stoi na skalistej wyspie ani nie czai się w grocie. Wynurza się ponad miękkimi, falującymi wzgórzami, których kolory są łagodne, niemal cukierkowe: zielenie, błękity, pastelowe róże. To pejzaż bardziej psychiczny niż geograficzny — przestrzeń wewnętrzna, a nie miejsce akcji. Widzimy jedynie głowę, szyję i fragment ramienia, jakby olbrzym dopiero uczył się, jak wejść w ten świat, albo nie był jeszcze pewien, czy wolno mu pokazać się w całości.
Jedno oko, które nie poluje
Najważniejsze jest oczywiście oko — wielkie, szmaragdowe, jasne. Nie ma w nim nic z oka łowcy, strażnika czy kata. Nie mierzy, nie osacza, nie podporządkowuje. Raczej błądzi, szuka punktu odniesienia, zadaje pytanie. Towarzyszy mu delikatny rys ust, układający się w coś na kształt uśmiechu, niepewnego, trochę dziecięcego. To spojrzenie istoty, która widzi po raz pierwszy i nie do końca wie, co zrobić z tym, co zobaczyła.
Kim jest ta, na którą patrzy?

Odpowiedź na to spojrzenie znajduje się niżej. Na niewielkim pagórku leży naga kobieta, ułożona swobodnie, jakby zapadła w głęboki sen. Jej ciało nie jest napięte, nie ma w nim lęku ani obrony, wie – że nic jej tu nie grozi. Żaden – dajmy na to – cyklop.
Jej obecność wprowadza do obrazu miękkość, kruchość i bezbronność, ale bez dramatyzmu. Relacja między nią a cyklopem nie opiera się na przemocy — raczej na wzajemnym niezrozumieniu, które nie rodzi agresji.
Potwór jako istota niedojrzała
Redon proponuje tu niezwykle ciekawą reinterpretację mitu. Cyklop nie jest ucieleśnieniem nieokiełznanej siły, lecz istotą niedojrzałą emocjonalnie. Jego ciekawość nie ma w sobie nic z pożądania ani perwersji. Przypomina raczej ciekawość dziecka, które nagle natrafia na coś pięknego, obcego i zupełnie nieopisane w znanych mu kategoriach. To zainteresowanie pełne zdziwienia, trochę nieporadne, pozbawione języka.
Redon przeciw mitowi
W ten sposób Redon odwraca tradycyjne role. To nie cyklop jest tu zagrożeniem, lecz mit, który narzuca nam oczekiwanie strachu (jesteśmy tedy ofiarami mitu). Artysta pokazuje, że potworność może być tylko projekcją — a pod nią kryje się wrażliwość, niepewność i zdolność do zachwytu. Zamiast dramatu mamy tu napięcie delikatne, niemal zawstydzone. Zamiast krzyku — spojrzenie, które mówi więcej niż cała mitologiczna narracja o przemocy.

Równie niewinny potwór, czyli oczlik – cyclops (cyklop).
