Obraz z wężem

🕒 3 minuty czytaniaThe angel with the serpent (Percival Spencer Umfreville Pickering, 1858-1920) *oil on canvas *89 x 112 cm *1870s
🕒 3 minuty czytania

Wymowa niektórych obrazów nie daje mi spokoju. Tak też jest z płótnem Evelyn De Morgan. Spieszę do pana Pięknoduchowycza, by mi wszystko objaśnił tak, jak umie. Widzimy anioła, siedzi przy krzewie różanym, jak gdyby zmęczony ciężką pracą. Trzyma w dłoni raczej niewielkiego zielonego węża,takiego, który nie sprawia szczególnie zagrożenia. Pochyla ku jego głowie twarz, jak gdyby chciał na niej złożyć pocałunek. Niebiańska istota wygląda na zakochaną? Czy jest to anioł miłości, czy może dający się wodzić na pokuszenie, który zasili wkrótce szeregi Szatana? A może sam jest tym Rebeliantem? I czy ten wąż może być jakimś prawdziwym wężem, czy malarka ni eprzykłądała do tego wielkiej wagi?

Ten obraz rzeczywiście nie pozwala przejść obok siebie obojętnie — Evelyn De Morgan bardzo świadomie gra tu na niejednoznaczności, a nie na jasnym moralnym komunikacie.

Anioł w stanie zawieszenia

Postać anioła nie ma w sobie triumfu ani wojowniczości znanej z ikonografii Michała Archanioła. Siedzi, jakby odpoczywał po długim czuwaniu, przy krzewie różanym — a róża od wieków bywa znakiem miłości, ale też cierpienia i ofiary. To nie ogród Edenu w sensie dosłownym, raczej przestrzeń graniczna: między niewinnością a doświadczeniem.

Wąż bez grozy

Zielony wąż jest niewielki, niemal kruchy. Nie przypomina biblijnego kusiciela ani apokaliptycznego potwora. Jego kolor i smukłość przywodzą raczej na myśl realnego, niegroźnego gada — coś zaskakująco ziemskiego. De Morgan nie była przyrodniczką i zapewne nie zależało jej na precyzyjnej identyfikacji gatunku; ważniejsza była symbolika oswojonej pokusy, czegoś, co jeszcze nie zagraża, ale już przyciąga.

Piękny jak misterna biżuteria

Gest, który wszystko komplikuje

Najbardziej niepokojący jest gest: anioł pochyla twarz ku głowie węża, jakby chciał go pocałować. To gest czułości, nie walki. I tu pojawia się klucz do obrazu — nie oglądamy upadku, lecz moment przed nim, chwilę, w której wybór jeszcze nie został dokonany. Anioł nie jest ani czystym wysłannikiem Boga, ani zbuntowanym Lucyferem. Jest istotą myślącą, czującą, podatną na fascynację.

Anioł miłości czy anioł próby?

De Morgan często interesowała się tematami wolnej woli, duchowej walki i cienkiej granicy między światłem a cieniem. Ten anioł nie wygląda na demona ani na przyszłego Szatana. Bardziej przypomina istotę poddaną próbie, uosobienie napięcia między duchowością a pragnieniem poznania. Jeśli jest to anioł miłości, to miłości ryzykownej — takiej, która może prowadzić zarówno do ocalenia, jak i do upadku.

Skąd ten niepokój u oglądającego?

Obraz nie daje odpowiedzi, bo nie ma jej dawać. De Morgan odbiera widzowi komfort jasnego osądu. Nie mówi: „to dobro” albo „to zło”. Pokazuje moment fascynacji tym, co zakazane, ale jeszcze niewinne; moment, który każdy — anioł czy człowiek — zna z własnego doświadczenia.

I stąd się to bierze, że płótno nie daje spokoju. Ono nie opowiada w istocie historii o aniele i wężu, lecz o nas samych: o chwilach, gdy pochylamy się zbyt blisko czegoś, co wydaje się piękne, niegroźne i kusząco żywe.

Poczytaj o wężu kusicielu!

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com