Z panem Pięknoduchowyczem idziemy leśnym duktem. Przez gałęzie przelatuje nagły szmer, jak krótki oddech czegoś, co nie ma ciała, a jednak porusza powietrze. I już rozmawiamy o aniołach. O tym, jak Europa przez stulecia wyobrażała sobie istoty skrzydlate.
Anioły w malarstwie
W średniowiecznym malarstwie anioł bywa jednocześnie majestatyczny i naiwnie pogodny. Ma skrzydła barwne, czasem niemal geometryczne, bywa miniaturowy, trzyma złotą trąbę, księgę, lilię.
Złote trąby i dziecięca powaga średniowiecza

To istota porządku kosmicznego, ale przedstawiona językiem epoki: płasko, symbolicznie, bez ciężaru ciała. Skrzydła nie są jeszcze studium ornitologicznym, raczej znakiem. Złoto tła nie opisuje przestrzeni, tylko wieczność.
A jednak już wtedy skrzydła zaczynają się różnicować — niektóre przypominają pawie wachlarze, inne skrzydła sokołów. Widać, że artyści patrzyli na ptaki.
Fra Angelico i skrzydła jak z rajskiego ogrodu

W Zwiastowanie autorstwa Fra Angelico archanioł Gabriel nie jest abstrakcją. Jego skrzydła mają strukturę i rytm, jakby należały do egzotycznego bażanta albo rajskiego ptaka.
To już renesansowe spojrzenie: skrzydło jest materialne, zbudowane z piór, światło modeluje jego objętość. Anioł nie unosi się w złotej nicości, lecz stoi w arkadzie, w ogrodzie, w przestrzeni.
Tu skrzydło przestaje być wyłącznie symbolem — staje się cudem natury podniesionym do rangi teologii.
Bosch i skrzydła jak z innego porządku

U Hieronymus Bosch anioły nie zawsze są harmonijne. W jego wizjach skrzydła potrafią być motylkoskrzydłe, cienkie, półprzezroczyste. Czasem przypominają skrzydła owadów, czasem nietoperzy.
To już nie jest spokojna teologia renesansu. To świat, w którym granica między duchowym a cielesnym jest krucha. Skrzydło bywa piękne, ale bywa też niepokojące. Jakby anioł nie był tylko posłańcem, lecz świadkiem chaosu.
Trzy pary skrzydeł i cień czerni

Znacznie późniejszy Wilhelm Kotarbiński maluje anioła smutku z trzema parami skrzydeł. To echo biblijnych serafinów, ale przefiltrowane przez symbolizm.
Skrzydła są ciemne, niemal wronie czy gawronie. Zamiast blasku — ciężar. Miast srebrzystej trąby — milczenie.
Tu skrzydło nie służy już unoszeniu się. Jest raczej znakiem nadmiaru świadomości. Trzy pary potęgują żałość sceny.
Ranny anioł Simberga
W obrazie Ranny anioł autorstwa Hugo Simberg skrzydła są łabędzie — jasne, miękkie, realne. Oczy anioła skrywa przepaska. Dwaj chłopcy niosą go na prowizorycznych noszach przez surowy krajobraz.
Tu następuje odwrócenie porządku. To nie anioł niesie człowieka, lecz człowiek anioła. Niebo jest bezradne, ziemia przejmuje odpowiedzialność.
Przepaska na oczach nie musi oznaczać ślepoty. Może oznaczać zaufanie. Może też sugerować, że wizja — ta duchowa — nie potrzebuje wzroku.

I tak oto artyści patrzą na ptaki — bażanty, łabędzie, wrony — i nadają ich piórom sens wykraczający poza biologię. Skrzydło jest obietnicą przekroczenia grawitacji, ale też znakiem kruchości.
Złote w średniowieczu. Egzotyczne u Fra Angelico. Owadzio-niepokojące u Boscha. Ciemne i nadmiarowe u Kotarbińskiego. Zranione i ciężkie u Simberga.
Szmer w lesie milknie. Zostaje pytanie: czy anioł ma skrzydła dlatego, że człowiek marzy o locie, czy dlatego, że widział ptaki i przeczuł, że w ich ruchu jest coś więcej niż tylko aerodynamika.

