Wąż spotyka Ewę w ogrodach Edenu
Leżał zwinięty w chłodnej trawie Raju,
ciemny jak myśl, której jeszcze nikt nie wypowiedział.
W łuskach łyskała obietnica,
a w oku — cierpliwość grzechu, który zna swój czas.
Wtedy ją zobaczył.
Ewę — jasną, jakby świat dopiero uczył się światła,
idącą lekko, nieświadomą ciężaru wyboru,
z oddechem czystym jak poranek bez historii.
Wąż uniósł głowę, powoli, z wdziękiem.
Bo piękno jest pierwszym kłamstwem,
a pragnienie jego naturalnym językiem.
„Dlaczego nie, Ewo?” — syknął miękko,
jakby pytał o zapach kwiatu, nie o los.
Słowa spływały z niego jak patoka:
słodkie, lepkie – obiecujące więcej niż wieczność.
I Raj zadrżał –
bo w tej chwili narodziła się świadomość:
że niewinność to tylko sen,
który czeka na swój pierwszy szept.


sfora metafor
Poznaj też wiersz o pająku!

