✦ Koń z nocy Füssliego ✦
„W stajni ciemniejszej niż powieki trupa
zarżało coś, co nie znało świtu.
Koń — nie koń, lecz zgęstniała chmura gnicia,
ostrogi z kości, nozdrza jak dwie studnie
pożerające tlen.
Z obrazu wyciekał lakier,
a jego grzywa paliła się jak lampa oliwna
w kaplicy bez modlitwy.
Czarny zad dudnił niby bęben
bijący marsz dla tych, co śpią za twardo,
zbyt ufnie, zbyt miękko w łóżkach.
Patrzył — i było to patrzenie
przez nas, nie na nas,
jakby w naszych wnętrznościach szukał korytarza
do świata, który jeszcze nie powstał.
Koń nocny,
koń zmyślony,
koń, co pije nie wodę, lecz sen ludzi.
Pod kopytami miał mgłę,
którą zgniatał na miazgę,
żeby zrobić z niej podściółkę dla demonów.
A kiedy się schylał,
czuć było zapach zimnej poezji,
tej, która rośnie na dnie człowieka,
jak pleśń, która nie chce umrzeć.
I tylko echo mówiło mu „idź”,
chociaż nikt nie wiedział dokąd.
Może w głąb płótna,
może w głąb nas,
może w tę dziurę między nocą a ranem,
gdzie koń Füssliego,
szarpiąc powietrze,
ciągle szuka swojego jeźdźca”.
