Posted in

Leśne stwory

Wyznawca Istot wędruje ścieżką, gdzie mchy oplatają drzewa jak zielone brody starców, a w powietrzu unosi się woń żywicy i wilgoci. Każdy krok w takim lesie jest nie tyle przechadzką, ile przejściem do innego wymiaru, gdzie czas zwalnia, a zmysły wyostrzają się w dziwnej czujności. Bo las nie jest pusty – las nigdy nie jest pusty. Las tętni obecnością stworów, o których ludzie zdążyli zapomnieć, choć dawniej mówiono o nich przy ogniskach, półszeptem, jakby każde słowo mogło przywołać ich cień.

Leśna przechadzka z Istotami

I oto pojawiają się hamadriady – nimfy drzewne, strażniczki, których życie związane jest z każdym pniem. Jeśli drzewo rośnie – żyje i ona. Jeśli ginie – ona gaśnie. Spotkanie z hamadriadą jest jak zetknięcie się z samą duszą lasu. Wysuwają się z pni, smukłe, o włosach przypominających liście i oczach migoczących jak krople rosy. Nie przemawiają słowami, a jednak ich obecność mówi wszystko: nie dotykaj tego, co święte, tańcz z nami, jeśli masz czyste serce. I tak oto człowiek, który dał się porwać rytmowi ich kroków, zaczyna krążyć w magicznym kole, na leśnej polanie, gdzie księżyc rozświetla wszystko srebrnym blaskiem.

Ale las nie zna tylko łagodności. Są też inne istoty – groźniejsze, albo raczej tak wyglądające, bo strach zwykle rodzi się w człowieku, nie w nich. Borowy, stary duch lasu, patrzy z oddali – brodaty, wielki, z oczyma jak węgle. Jeśli szanujesz las, on cię przepuści. Jeśli jednak zachowasz się jak łamacz gałęzi i kłusownik – lepiej, byś nie spotkał jego spojrzenia. Bywają i wilcze cienie, czyli dawne duchy stad, które przepadły, ale nadal błądzą między drzewami, wyją cicho, jakby przypominały o swojej dawnej obecności. Ich wycie nie jest groźbą, lecz skargą.

Przy strumieniu można dostrzec też wodnicę – pół dziewczynę, pół falę, której włosy rozlewają się jak nurt. Potrafi przyciągnąć spojrzenie, a potem ręką zwabić bliżej. Nie chce krzywdy, choć jej gest bywa mylący. To bardziej próba zaproszenia do swojego świata – gdzie woda nie jest zimną rzeką, lecz żywą tkanką.

Las to teatr, w którym współistnieją różne maski: przyjazne i niepokojące. Wszystkie mają jednak wspólną cechę – bronią równowagi. Hamadriada nie zatańczy z rabusiem drzewa, borowy nie przepuści tego, kto pali ściółkę, a wodnica nie spojrzy łaskawie na truciciela rzeki.

Wyznawca Istot wie, że w tej przechadzce nie chodziło tylko o taniec czy spotkanie. To była lekcja. Lekcja pokory wobec lasu i jego mieszkańców. Bo kto wejdzie w krąg hamadriad, zatańczy i wyjdzie – ten na zawsze nosi w sobie echo kroków, miękki ślad mchu pod stopami i niewidzialną pieśń liści.