Kiedy człowiek podnosi wzrok ku gwiazdom, rodzi się w nim pytanie, które jest starsze niż nauka, a może nawet starsze niż mowa: czy jesteśmy sami? Wszechświat rozciąga się bez końca, pełen miliardów słońc i planet, a przecież na naszej maleńkiej Ziemi zakwitło życie. Dlaczego więc gdzie indziej miałoby być inaczej? Istoty pozaziemskie, choć jeszcze niewidzialne dla naszych teleskopów, są możliwe – może nawet nieuniknione. A jednak kosmos milczy. Żadnej odpowiedzi, żadnego jednoznacznego znaku. I właśnie ta cisza jest najpotężniejszą zagadką.
Gdzie one są?!?!
Człowiek śle w przestrzeń swoje sygnały, radiowe impulsy, a wśród nich śmiech, krzyk i muzykę. Być może ktoś już dawno odebrał echo naszej obecności. Wyobrażam sobie, jak gdzieś w dalekiej galaktyce istoty o oczach większych od naszych księżyców wsłuchują się w szumy, w których ukryte jest bicie ziemskiego serca. Czy patrzą na nas jak na młode, niepewne stworzenia, które muszą same dojrzeć? A może są tak obce, że w ogóle nie pojmują naszych znaków, tak jak my nie rozumiemy języka drzew czy kamieni.

Opowieści o latających spodkach, o porwaniach i ukrytych ingerencjach rozpalają wyobraźnię, ale dowody rozmywają się zawsze w cieniu wątpliwości. Może istoty z gwiazd nie chcą mieszać się w nasze sprawy, pozostawiając nam wolność błądzenia. A może bariera odległości jest zbyt wielka i żadna cywilizacja, choćby najbardziej rozwinięta, nie potrafi jej pokonać. Są też tacy, którzy wierzą, że obcy istnieją tuż obok – ukryci, nienazwani – a nasza percepcja jest zbyt ciasna, by ich dostrzec.
Fermi pytał: „gdzie oni są?”. To pytanie jest jak echo, które powraca za każdym razem, gdy patrzymy w niebo. Jeśli życie jest powszechne, czemu nie słyszymy jego głosu? Może cywilizacje gasną szybciej, niż zdążą się odezwać. Może chowają się celowo, tworząc coś w rodzaju kosmicznego zoo, w którym my jesteśmy nieświadomymi eksponatami. A może odpowiedź już tu jest, tylko nie potrafimy jej przeczytać.
Jednak istotą tej zagadki nie jest sam kosmos. To my sami. Bo gdy pytamy o obcych, pytamy o własne miejsce w wielkiej całości. Czy jesteśmy gotowi na spotkanie z Innymi? Jak traktujemy życie, które już mamy obok siebie – zwierzęta, rośliny, nawet własnych bliźnich? Jeśli nie potrafimy okazać szacunku istotom ziemskim, czy zasługujemy, by ktoś z gwiazd podał nam dłoń?
Być może odpowiedzi długo jeszcze nie nadejdą. Ale to, że w ogóle pytamy, że tęsknimy do spotkania, że nie umiemy zadowolić się samotnością – to czyni nas kimś niezwykłym. Jesteśmy istotami, które wiedzą, że nie są same, nawet jeśli jeszcze nie usłyszały głosu z drugiej strony. I może właśnie to jest najpiękniejszym dowodem, że inni istnieją – bo sama nasza tęsknota jest już rozmową.

To wy, istoty astralne?????

