Na starej polichromii widzimy anioła pochylonego nad instrumentem przypominającym lutnię. Skrzydła są rozłożone jak u ptaka w chwili łagodnego szybowania, a twarz ma spokojny, zatopiony w boskiej kontemplacji wyraz. Muzyka jawi się jako akompaniament – coś, co wypełnia przestrzeń (niby wiosenny powiew znad łąki) łagodną harmonią.
Dla wielu dawnych teologów właśnie tak należało wyobrażać sobie muzykę aniołów. Podług św. Augustyba prawdziwa harmonia nie polega tylko na dźwiękach, lecz na doskonałym porządku stworzenia. Aniołowie uczestniczą w nim całkowicie, dlatego ich śpiew jest raczej duchową zgodnością z Bogiem niż zwykłą melodią.
Podobnie pisał Akwinata, jeden z moich patronów, oraz święty z Asyżu. Pierwszy uważał, że aniołowie nie potrzebują instrumentów ani głosu, bo są bytami czysto duchowymi. Ich muzyka to raczej forma intelektualnej i duchowej harmonii – doskonałe poznanie i uwielbienie Boga. Gdy ludzie malowali anioły z harfami, lutniami czy trąbami, był to obraz pomagający wyobrazić sobie coś, czego w istocie nie da się usłyszeć ludzkimi uszami.
Dlatego w średniowiecznych przedstawieniach aniołowie grają na instrumentach znanych ludziom: lutniach, fidelach, harfach. Chodziło o unaocznienie tego, że w niebie panuje doskonała harmonia, a całe stworzenie brzmi jak jedna wielka, spokojna pieśń.
Oto, jak mogłaby brzmieć anielska muzyka wygrywana gdzieś hen wysoko!

Anielska muzyka
Posłuchaj też skromnej piosenki o aniołach!

