Śpiew kosa

Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Telemaque MySon

Śpiew kosa (Turdus merula) to jedna z najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych pieśni (bez słów!) wiosenno-letniego krajobrazu Polski (w miastach śpiewa również zimą). Brzmi głęboko, fletowo, czysto (choć z drobnymi zgrzytami) i melodyjnie – jakby ktoś grał na drewnianym flecie prostym lub alcie, z lekkim, ciepłym, aksamitnym zabarwieniem. Melodia zaczyna się zazwyczaj kilkoma długimi, opadającymi lub wznoszącymi się, pełnymi gwizdami (często w tonacji molowej lub z bluesowymi obniżeniami), po czym przechodzi w krótszy, świergotliwy, nieco chaotyczny finał – jakby ptak nagle się rozmarzył i urwał myśl. Każda zwrotka trwa zwykle 3–6 sekund, po czym następuje wyraźna, dość długa pauza (3–5 sekund, czasem dłużej), co nadaje śpiewowi charakter uroczysty i kontemplacyjny.

Najważniejsza cecha: kos prawie nigdy nie powtarza dokładnie tej samej zwrotki.

Każda fraza jest wariacją na własny temat – ptak improwizuje, zmienia akcenty, wysokość, rytm, dodaje lub odejmuje ozdobniki. To sprawia, że jego pieśń brzmi jak żywa, niepowtarzalna solówka jazzowa lub klasyczna kadencja.

Porównanie z paszkotem – niedocenianym śpiewakiem

Paszkot (Turdus viscivorus) – największy z naszych drozdów – jest często mylony z kosem właśnie ze względu na śpiew (nadmieńmy, że oba ptaki są drozdami). Brzmi podobnie: też głębokie, fletowe gwizdy, ciepła barwa, melancholijny nastrój. Ale różnice są wyraźne:

  • zwrotki paszkota są zwarte, krótsze i szybsze, prawie bez dłuższych pauz – ten ptasi śpiew płynie niemal bez przerw,
  • frazy są prostsze, bardziej powtarzalne i monotonne,
  • mniej w nich finezyjnych wariacji i ozdobników,
  • całość brzmi trochę surowiej, mniej lirycznie niż u kosa, choć może nawet i dźwięcznej!

Kos to wirtuoz, paszkot to solidny, leśny trębacz – obaj piękni, ale kos zdecydowanie wygrywa w kategorii subtelności i bogactwa improwizacji. Dlatego wielu ornitologów i miłośników ptaków nazywa paszkota „niedocenianym śpiewakiem” – bo gdy już go usłyszymy, doceniamy, jak blisko mu do kosa, a jednak jak bardzo jest inny.

Inspiracje dla kompozytorów

Śpiew kosa (i drozdów w ogóle) od dawna fascynuje twórców, przede wszystkim kompozytorów, choć także i poetów:

  • Olivier Messiaen – chyba najbardziej znany „ptasi” kompozytor XX wieku – nagrywał kosy i transkrybował ich śpiew dosłownie nuta po nucie. W „Catalogue d’oiseaux”, „Le merle noir” (na flet i fortepian) czy w „Quatuor pour la fin du temps” słychać bezpośrednie cytaty z kosa – te długie, fletowe linie to właśnie on. Twórca był z zamiłowania ornitologiem!
  • Richard Wagner – w II akcie „Zygfryda” („Waldweben”) stylizuje melodię kosa (obok słowika, wilgi i trznadla) w partii drewna – to jeden z najsłynniejszych ptasich fragmentów w operze.
  • Inni: Beethoven (w VI symfonii „Pastoralnej” ptaki są bardziej stylizowane, ale drozdowate wpływy są wyczuwalne), Mahler, Ravel, Respighi („Pini di Roma” – ptaki z taśmy, w tym kosy), a nawet Debussy i Britten czerpali z ptasich melodii.
Pozytywka z ptaszkiem

Posłuchaj kosa!

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.