Pieśń smoka

Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Dave Pickersgill 

Skoro coraz więcej wskazuje na to, że dinozaury nie były milczącymi gadami, lecz istotami wokalnymi, czasem ćwierkającymi, czasem wydającymi niskie, rezonujące dźwięki, to smok — jako ich mityczny potomek — aż prosi się o dźwięczny głos.

Smok śpiewający nie byłby absurdem biologicznym ani kulturowym. Śpiew ptaków ma:

  • zaznaczać obecność,
  • przyzywać,
  • odpowiadać przestrzeni.

Góry z kolei są idealną salą koncertową. Echo, rezonans, długie fale dźwięku. Melodia smoka nie musiałaby być pieśnią w ludzkim sensie — raczej przeciągłym wołaniem, które mieszałoby się z wiatrem i kamieniem. Czymś pomiędzy śpiewem a oddechem świata.

W mitach smok często jest samotny. Samotność rodzi śpiew.

Taka pieśń nie służyłaby komunikacji praktycznej. Byłaby:

  • aktem utwierdzającym swe istnienie,
  • odpowiedzią na pustkę,
  • sposobem, by nie zniknąć w ciszy.

Może dlatego smoki w legendach rzadko mówią. Głos, który naprawdę do nich pasuje, byłby zbyt wielki na słowa. Rozlegałby się nocą, w szczelinach skał, niósłby się długo po tym, jak śpiewający zamilknie — jak pamięć po istocie, która była tu przed nami i która zostanie w wyobraźni długo po nas.

Jeśli smoki śpiewają, to…
śpiewają do gór.
A góry odpowiadają echem.

ZRESZTĄ SAMI POSŁUCHAJCIE!

Pozytywka z ptaszkiem

Śpiew smoka

Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Steamroller Assault (talk)

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.