Jeśli ktoś zajmuje się naturą choćby hobbystycznie, zwykle nie ma z tym wątpliwości: owady to zwierzęta. Jednak w rozmowach z ludźmi — także z moim dobrym kolegą, panem Ossowiczem — to pytanie wraca co jakiś czas. I nie dlatego, że ktoś nie zna podstaw biologii. Raczej dlatego, że w potocznym myśleniu słowo „zwierzę” ma swoje towarzyszące obrazy: futro, oczy patrzące w twarz, ciepło, ruchy, z którymi łatwo się utożsamić. Choć również płazy, gady i ryby raczej bez problemu zaliczamy do zwierząt. Łatwiej je nam bowiem antropomorfizować. Idziemy nawet krok dalej i zastanawiamy się, czy zwierzę jest osobą.
A mrówka czy pasikonik jakoś nam się z tym „domowym” pojęciem nie składają.
To stąd bierze się zdziwienie: „czy owady to na pewno zwierzęta?”, „a robaki?”, „a pająki?”, „a te dziwne skorupiaki, co żyją w wodzie?”.
Biologia odpowiada jednoznacznie: tak, to wszystko zwierzęta. Ale język i wyobraźnia pracują po swojemu.
Królestwo zwierząt: owady na własnym piętrze
W klasyfikacji naukowej sprawa jest prosta. Żywe organizmy dzielimy na królestwa, a jednym z nich jest królestwo zwierząt (Animalia). W jego wnętrzu mieszczą się ogromne grupy:
• kręgowce – czyli ryby, płazy, gady, ptaki, ssaki
• bezkręgowce – od jamochłonów przez mięczaki aż po stawonogi
I właśnie stawonogi, czyli zwierzęta o twardym pancerzu i odnóżach połączonych stawami, obejmują między innymi owady. A więc biologicznie sprawa jest jasna: owad to zwierzę w takim samym sensie jak koń, ryba czy jaszczurka. Po prostu innego typu.
Dlaczego więc ludzie bywają zaskoczeni?
Tego typu pytania zazwyczaj rodzą się nie z niewiedzy, lecz z intuicji językowej.
1. „Zwierzę” kojarzy się z kręgowcem
W kulturze europejskiej, w bajkach, przysłowiach i opowieściach, zwierzę to coś, co ma twarz, futro, ekspresję. Osa czy karaczan nie wpisują się w ten archetyp.
2. Owady są zbyt inne
Zbyt małe, zbyt segmentowane, zbyt wielonogie. Ludzkie poczucie pokrewieństwa chętniej obejmuje psa niż gąsienicę.
3. Mylenie „owada”, „robaka” i „pająka”
W potocznym języku wszystko, co ma więcej niż cztery nogi, wrzuca się do jednego worka. Tymczasem pająk nie jest owadem, a „robak” nie jest kategorią biologiczną.
4. Brak „twarzy” i emocjonalnej projekcji
Owady są trudne do antropomorfizacji. Nie patrzą na nas w sposób, który rozumiemy, nie mają wyraźnych mimik. To utrudnia traktowanie ich jak „pełnoprawnych zwierząt”.
Z perspektywy pana Ossowicza

Dla entomologa czy pasjonata owadów sprawa jest nader istotna, wręcz newralgicznie: jeśli nie patrzymy na owady jak na zwierzęta, to umyka nam ogromna część biosfery. Mówienie „zwierzęta i owady” brzmi jak „owoce i jabłka” — czyli tak, jakby owady istniały gdzieś obok właściwego świata fauny.
A to odwraca uwagę od faktu, że owady:
• zapylają rośliny,
• sprzątają materię organiczną,
• są ważnym ogniwem łańcuchów pokarmowych,
• tworzą całe ekosystemy w skali mikro,
• i często są bardziej wyspecjalizowane niż ssaki.
Pan Ossowicz pewnie mógłby to opowiadać godzinami — i z pewnym rozbawieniem słuchać, że komuś wciąż nie pasuje, że motyl to zwierzę. Chociaż motyl pewnie bardziej niż karaluch – ale to jeszcze inna historia!
Co więc z tym pytaniem zrobić?
Można je wykorzystać edukacyjnie. Bo z pozoru banalne pytanie „czy owady to zwierzęta?” otwiera bardzo ładną drogę do rozmowy o:
• różnicach między kręgowcami a bezkręgowcami,
• tym, skąd biorą się nasze intuicje i stereotypy,
• jak klasyfikuje świat nauka, a jak język potoczny,
• oraz o tym, jak łatwo zapomnieć, że ogromna większość zwierząt na Ziemi wcale nie ma czterech nóg ani futra.
A kiedy już to zobaczymy, świat robi się większy, bogatszy i trochę bardziej zadziwiający.
Tak, owady to zwierzęta — i to w dodatku te, które rządzą naszą planetą, choć rzadko to przyznajemy.
