Wszystko zaczęło się banalnie: ktoś z sąsiadów powiedział, że „coś” w nocy piszczy w starym parku nad rzeką. Mogły to być nietoperze, myszy, może nawet zardzewiała huśtawka. Ale kiedy zapada zmrok i chłód wpełza w kości, zwykłe hipotezy topnieją, a miejsce przeobraża się w labirynt – jakby sam Lovecraft trzymał pióro i dopisywał scenografię. Wchodzę tam z notatnikiem, latarką i poczuciem, że nie wszystko, co spotkam, da się rozumem wytłumaczyć.
Pierwsze głosy nocy
Pierwsze odgłosy są niewinne: trzepot skrzydeł nietoperza, cichy szelest jeża w liściach. Ale potem, nagle, z gęstwin wydobywa się pisk nieludzki, jakby ktoś rozdzierał powietrze cieniem. Zatrzymuję się. Latarka omiata korę drzew, rozświetla oczy sowy, która zdaje się być znawcą wszelkich tajemnic. Ale czy to ona? Nie – to bardziej gwiżdżący, metaliczny ton, zbyt dziwny, by przypisać go znajomej istocie.

Trop prowadzi pod ziemię
Schodzimy niżej – ja i garstka towarzyszy z Koła Obserwatorów Zwierząt. Stary, zarośnięty właz prowadzi do piwnicznych resztek po wojskowych magazynach. Tam echo potęguje każdy dźwięk, a pisk urasta do rangi rytuału. Nietoperze kłębią się na suficie, jedna chmara, drżące skrzydła tworzą falę powietrza, jakby sam oddech nocy chciał nas odepchnąć.
Zwierzęta – i coś jeszcze
Badacze mówią: to tylko kolonia nietoperzy, które nawołują się echolokacją. Ale jeden z nas – najstarszy w grupie – przysięga, że słyszy w tym słowa, które nie powinny istnieć w żadnym języku ziemskim. I że dźwięk nie zawsze nadchodzi z sufitu, czasem wprost spod ziemi. Czyżby kret? Gryzoń? A może coś, co śniło o nas, zanim w ogóle nauczyliśmy się chodzić po tym świecie? Może Obcy, ale czy UFO istnieje? Jeśli nie, to może jakaś inna istota pozaziemska?

Powrót do cywilizacji
Wracamy nad ranem, z oczami czerwonymi od czuwania i wrażeniem, że noc czegoś nie chciała nam pokazać do końca. Pisk wciąż brzmi w uszach – raz jak mysia melodia, raz jak echo innego wymiaru. Nocne zwierzęta robią swoje, to pewne. Ale między nimi, w przestrzeni, gdzie kończy się biologia, a zaczyna mit, czai się coś jeszcze.
Epilog
Można powiedzieć: „to tylko nietoperze, to tylko sowa, to tylko kret”. Ale w mroku każdy dźwięk obrasta znaczeniem. Stwórca Cthulhu, czyli Lovecraft miał rację – najstarszym i najsilniejszym lękiem jest strach przed nieznanym. A nocne piski, choć tak zwyczajne w zoologii, zawsze będą przypominać, że świat żyje nie tylko na jawie, ale i w tajemnicy, której lepiej czasem nie ruszać.


