Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Sztuczny koń do woltyżerki

Sztuczny koń do woltyżerki

sztuczny koń
NID chick, Wikimedia Commons

Woltyżerka, czyli akrobatyka na koniu, to sport i sztuka znana od starożytności. Już na malowidłach minojskich widzimy postacie robiące salta nad bykiem, a w czasach nowożytnych żołnierze z formacji konnych ćwiczyli równowagę i sprawność właśnie na koniu. Problem w tym, że prawdziwy koń nie zawsze miał cierpliwość znosić ludzkie fikołki. Dlatego pojawił się pomysł: zbudujmy drewnianego, sztucznego konia, który nie kopnie, nie spłoszy się i nie zmęczy.

Jak wyglądał?

  • drewniana rama obita skórą,
  • cztery nogi dla stabilności (czasem przypominały beczki ustawione w rząd),
  • czasem z uchwytami lub paskami, żeby naśladować grzywę, siodło albo ucho konia.

Tak powstał „koń do woltyżerki”, znany też jako „koń gimnastyczny”. W gimnastyce sportowej żyje do dziś – jako przyrząd (koń z łękami, koń bez uchwytów).

Źródło: Wikimedia, Autor: Karl R. Free (artist), photographed by Whitney Museum staff

Od koszar do sali gimnastycznej

W XIX wieku sztuczny koń stał się podstawowym elementem ćwiczeń wojskowych. Uczył żołnierzy wsiadania, zsuwania się, skoków przez konia – wszystkiego, co mogło być potrzebne w boju. Z koszar trafił do szkół, a potem do sportu gimnastycznego.

I nagle koń, który nigdy nie żył, zaczął mieć swoje życie symboliczne:

  • był modelem cierpliwości (znosił każde ćwiczenie),
  • treningiem równowagi (bo przecież nie ma mięśni, które by człowieka ratowały),
  • i trochę parodią prawdziwego konia – niby służył, ale bez grzywy, bez rżenia, z którego słyną zwłaszcza dorodne ogiery.

Koń prawdziwy a koń sztuczny

Ciekawe, że sztuczny koń stał się częścią sportu na równi z prawdziwym. Prawdziwy koń daje emocję, rytm, żywioł. Sztuczny – surową technikę i powtarzalność. Razem tworzą pełny trening.

Można by powiedzieć, że sztuczny koń to taki czyjś konik – nasze narzędzie do ujarzmiania chaosu, do nauki panowania nad własnym ciałem.

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.