Siedzimy z doktorem Tomaszem przy stole, pijemy kawę zbożową, sięgamy po suszone figi. Rozmowa schodzi na istoty, które w Piśmie Świętym pojawiają się rzadko, niemal mimochodem, a jednak zostawiają po sobie długi cień. Jedną z nich jest jednorożec.
— W Biblii on istnieje, tylko nie tak, jak go sobie później wyobrażano — mówi Tomasz, obracając w palcach figę.
Słowo, które sprawiło kłopot
W hebrajskim tekście Starego Testamentu pojawia się termin re’em. Występuje między innymi w Księdze Hioba, Psalmach i Księdze Liczb. Opisywany jest jako zwierzę silne, dzikie, niepodporządkowane człowiekowi, niemożliwe do zaprzęgnięcia.
Kiedy teksty hebrajskie tłumaczono na grekę w Septuagincie, re’em oddano jako monókeros — „jednorogi”. Późniejsze łacińskie przekłady, w tym Wulgata, utrwaliły ten wybór jako unicornis. I w ten sposób jednorożec wszedł do tradycji biblijnej.
— Nie dlatego, że ktoś chciał bajki — zaznacza doktor Tomasz. — Tylko dlatego, że brakowało odpowiednika.
Zwierzę siły, a może nawet mocy

Przypominam sobie, że w średniowiecznych legendach arturiańskich jednorożec pojawia się w otoczeniu rycerzy Okrągłego Stołu, a szczególnie w opowieściach krążących wokół sir Lancelota. Nie występuje tam jako bestia do pokonania ani jako cudowny zwierz do oswojenia, lecz jako istota rozpoznająca moralną jakość człowieka. Jednorożec zbliża się wyłącznie do rycerza o sercu czystym, wiernym i zdolnym do ofiary, a Lancelot — rozdarty między miłością do Ginewry a kodeksem rycerskim — bywa ukazywany jako ten, którego obecność zwierzę toleruje, lecz nie obdarza pełnym zaufaniem. W tych opowieściach jednorożec staje się lustrem sumienia: reaguje na intencje, nie na czyny, odsłaniając pęknięcie między ideałem rycerskim a ludzką słabością. Jego róg nie jest już narzędziem siły, lecz znakiem prawdy, która potrafi zranić bez przemocy.
Biblijny jednorożec nie ma nic wspólnego z istotą łagodną. W Psalmie 22 czytamy o „rogach jednorożców”, które symbolizują potęgę. W Księdze Hioba Bóg pyta człowieka, czy potrafi ujarzmić re’ema, przywiązać go do bruzdy, uczynić pomocnikiem w pracy. Odpowiedź jest oczywista.
Ten jednorożec reprezentuje siłę stworzenia, które pozostaje poza ludzką kontrolą. Nie jest moralnym znakiem ani alegorią czystości. Należy do porządku dzikiej natury, podporządkowanej wyłącznie Stwórcy.
— To zwierzę w Biblii jest teologiczne — mówi Tomasz. — Ono też obrazuje granicę ludzkiej władzy.
Czym mógł być re’em?
Egzegeci od dawna próbują ustalić, jakie realne zwierzę kryje się pod tą nazwą. Najczęściej wskazuje się na tura — potężnego, dziś wymarłego dzikiego woła, znanego ze swojej siły i agresji. Inni widzą w nim antylopę oryks, której profil i pojedynczy róg widziany z boku mógł sprzyjać wyobrażeniom jednorożności.
Doktor Tomasz podkreśla jednak, że Biblia nie wymaga precyzyjnej identyfikacji zoologicznej. Istotna pozostaje funkcja: re’em istnieje jako znak świata, który nie podlega człowiekowi.
Jednorożec bez Chrystusa

W późniejszej tradycji chrześcijańskiej jednorożec zaczął bywać odczytywany chrystologicznie. W samym tekście biblijnym taki trop się nie pojawia. Nie ma tam dziewicy, nie ma oswajania, nie ma symboliki Wcielenia.
— To już interpretacja średniowieczna, piękna, ale wtórna — zauważa Tomasz.
Biblijne zwierzę nie zbawia, nie objawia tajemnic wiary. Przypomina raczej, że stworzenie jest większe od człowieka, a Bóg nie potrzebuje ludzkiej użyteczności, by nadać mu sens.
Istota z pogranicza porządków
W tym sensie jednorożec Biblii pozostaje istotą pograniczną. Nie mityczną, ale też nie oswojoną. Nie symboliczną w sposób alegoryczny, lecz znaczącą przez swoją nieprzystępność.
Dopijamy kawę zbożową. Figi znikają ze stołu.
— Najciekawsze w Biblii są te miejsca, gdzie coś tylko mignie — mówi doktor Tomasz. — Jednorożec jest właśnie takim mignięciem.
I rzeczywiście — niepozornym, a długotrwałym. Jak ślad czegoś, co było silne, dzikie i nie dało się w pełni nazwać.

Poznaj głębiej symbolikę jednorożca, dowiedz się też, co może oznaczać sen o jednorożcu.

