Słowo brzmi ostro, jak wyrok. „Zbydlęcenie” to pojęcie z języka potocznego, które weszło do polszczyzny w XIX wieku, mocno podszyte moralnym osądem. Oznacza utratę ludzkiej godności, zdolności do współczucia, do zachowań społecznie akceptowanych. Człowiek zbydlęcony to ten, kto upada tak nisko, że zdaje się funkcjonować już tylko instynktami – jak zwierzę.
Paradoks polega na tym, że sam termin jest dla zwierząt obraźliwy. Bydło – czyli krowy, woły, cielęta – to w rzeczywistości spokojne, łagodne istoty, żyjące w stadzie, niespecjalnie skłonne do przemocy. Gdyby brać ich naturę dosłownie, „zbydlęcenie” oznaczałoby raczej stanie się łagodnym przeżuwaczem niż brutalem. Ale język nie działa według logiki etologii, tylko według ludzkich wyobrażeń i pogardy.
Skąd się wzięło pojęcie?
Źródeł należy szukać w dawnym wartościowaniu – „człowiek” to ktoś rozumny i moralny, „bydlę” to stworzenie niższe, pozbawione rozumu, skazane na instynkt. Dlatego wszelkie zachowania brutalne, dzikie, nieopanowane zaczęto określać mianem „zbydlęcenia”. W literaturze XIX wieku (choćby u Prusa czy Sienkiewicza) słowo to pojawia się jako określenie dla upadku obyczajów, pijaństwa, przemocy domowej, czyli sytuacji, gdy człowiek przestaje zasługiwać na miano człowieka. W końcu – „człowiek, to brzmi dumnie” – jak to ktoś kiedyś wypalił.
Przykłady zbydlęcenia
1. Wojna – najczęściej przywoływany kontekst. Relacje z frontu I i II wojny światowej pełne są opisów ludzi, którzy pod wpływem głodu, strachu i przemocy tracili jakiekolwiek hamulce moralne. Grabieże, gwałty, mordy – to właśnie przykłady tego, co nazwano zbydlęceniem.
2. Alkoholizm i narkomania – w języku potocznym mówi się, że ktoś „zbydlęciał od wódki”. Chodzi o sytuację, gdy człowiek traci panowanie nad sobą, zaniedbuje rodzinę, popada w degrengoladę fizyczną i moralną.
3. Przemoc wobec słabszych – znęcanie się nad dziećmi, zwierzętami, starcami bywało określane jako przejaw zbydlęcenia. Chodzi o moment, w którym człowiek używa brutalnej siły tam, gdzie powinna panować troska.
4. Życie w nieludzkich warunkach – literatura obozowa często mówi o zbydlęceniu więźniów. W rzeczywistości opisuje nie tyle ich winę, co dramat sytuacji: głód, brud, strach sprawiały, że ludzie zachowywali się w sposób „nieludzki”, odzierający z godności.
5. Ulica i margines – także w języku gazetowym XX wieku określano tak bandytów, chuliganów, ludzi „z marginesu”, którzy żyli w przestępstwie i przemocy.
Zbydlęcenie to nie termin zoologiczny (jak można by pomyśleć, badając jego źródłosłów), lecz etykieta, jaką ludzie przyczepiają innym ludziom, gdy chcą podkreślić ich moralny upadek. Samo słowo jest paradoksem, bo bydło to istoty spokojne, a „zbydlęcenie” oznacza zwykle brutalność i okrucieństwo, w takim układzie jest tym samym co „zezwierzęcenie„. W istocie to pojęcie opisuje sytuacje, w których człowiek odrzuca reguły człowieczeństwa – czy to na wojnie, czy w nałogu, czy w codziennej przemocy – i jawi się innym nie jako osoba, lecz jako coś „poza” człowieczeństwem.
