Koń to zwierzę, które od tysiącleci towarzyszy człowiekowi. Był siłą napędową cywilizacji, ciągnął pług, woził rycerza na bitwę, dźwigał kupieckie towary. Ale dopiero w XX wieku odkryliśmy, że jego krok, rytm i obecność mogą być także… lekarstwem. Tak narodziła się hipoterapia (nie mylić z hipnoterapią!) – sztuka leczenia i wspierania człowieka przy pomocy konia.
Czym jest hipoterapia?
Wspomnień o dobroczynnym wpływie jazdy konnej można szukać już w pismach starożytnych. Grecki lekarz Hipokrates pisał o „ćwiczeniach na grzbiecie końskim”, które przynoszą ulgę ciału i równowagę duszy (jakkolwiek nie pisał jeszcze wprost o „hipoterapii”, termin i praktyka są późniejsze). W średniowieczu konie były traktowane bardziej jako narzędzia wojny i pracy, lecz w czasach renesansu pojawiły się pierwsze świadome próby wykorzystania jazdy konnej jako formy rehabilitacji.
Nowoczesna hipoterapia zaczęła się jednak dopiero w latach 50. XX wieku w Europie. W Niemczech i Skandynawii lekarze zauważyli, że pacjenci z porażeniem mózgowym czy innymi zaburzeniami ruchu osiągają wyraźne postępy, gdy ćwiczą na koniu. Gdy koń idzie stępa, jego grzbiet wykonuje ruch przypominający chód człowieka. W ten sposób ciało pacjenta „uczy się” wzorców ruchowych, których samo nie potrafi odtworzyć.
Koń – terapeuta cierpliwy i delikatny

Koń – jak każde rozwinięte zwierzę – reaguje na emocje i nastawienie człowieka. Stąd też wybiera się konie spokojne, cierpliwe, często rasy huculskiej, fiordzkiej czy haflingerów. Mają łagodne spojrzenie, szeroki grzbiet i krok, który koi zamiast niepokoić.
Pacjent siada na koniu – czasem samodzielnie, czasem z pomocą – i w zależności od potrzeb ćwiczy równowagę, napięcie mięśni, koordynację ruchów. Ma to dobry wpływ nie tylko na ciało. Kontakt z koniem redukuje bowiem lęki, podnosi poczucie własnej wartości, otwiera serca dzieci autystycznych i wycofanych.
Hipoterapia współcześnie
Współczesna hipoterapia jest metodą uznaną przez medycynę, prowadzoną przez specjalnie wyszkolonych fizjoterapeutów i instruktorów. Stosuje się ją między innymi u osób z mózgowym porażeniem dziecięcym, zespołem Downa, zaburzeniami ze spektrum autyzmu, stwardnieniem rozsianym czy chorobami neurologicznymi.
Ale można patrzeć na nią także inaczej – jak na spotkanie dwóch istot: kruchego człowieka i silnego konia, który w swojej łagodności ofiarowuje mu coś z dawnego związku człowieka z naturą. Kiedy dziecko, które boi się dotyku, nagle przytula koński kark, a dorosły po udarze odzyskuje pewność kroków dzięki chodowi konia.
Przyszłość hipoterapii
Hipoterapia stale się rozwija, powstają nowe ośrodki, prowadzone są badania naukowe. Ale istota tej metody pozostaje niezmienna: koń przekazuje człowiekowi swój rytm, swoją siłę i swoją ciszę. W epoce, w której oddzielamy się coraz bardziej od zwierząt, przypominamy sobie czasem, że wciąż możemy leczyć się nie tylko lekami i maszynami, ale także obecnością tych dawnych towarzyszy – koni, które niosą nas ku zdrowiu.
Wartu tu jeszcze nadmienić, że naszymi terapeutami są też psy, a dogoterapia może zdziałać wiele dobrego!
Poczytaj też o jeździe konnej nad morzem!

