„Koń by się uśmiał” – oto jedno z tych powiedzeń, które zagościło w języku, a przecież skrywa w sobie lekką krzywdę dla samego konia. Używamy go, aby podkreślić coś absurdalnego, żałośnie śmiesznego albo tak miałkiego, że aż wywołuje szyderczy śmiech. Gdy ktoś mówi głupstwo, kiedy argumenty są żałośnie słabe, odpowiadamy: „koń by się uśmiał”. A przecież koń, towarzysz człowieka od tysiącleci, nie zna szyderstwa. Jego śmiech – jeśli w ogóle tak można powiedzieć – nie jest wyśmiewaniem, lecz czymś zupełnie innym.
„Koń by się uśmiał” – co to znaczy i skąd to się wzięło?
Źródła powiedzenia prowadzą do dawnych wieków (choć sam idiom jest już XIX-wieczny), kiedy koń kojarzył się z poważnymi zajęciami: pracą na roli, transportem i rzemiosłem wojennym. Zatem człowiek chciał uczynić go miarą rozsądku i powagi. Skoro nawet koń, stworzenie tak stateczne, miałby się roześmiać, oznaczało to, że sprawa jest doprawdy błaha i karykaturalna. Było to zatem wyolbrzymienie, figura retoryczna, w której powaga konia staje się kontrastem dla ludzkiej śmieszności.

Ale czy koń się śmieje? Widzimy nieraz, jak unosi górną wargę, jak odsłania zęby w geście, który nas bawi, bo przypomina nas samych. To flehmen – odruch związany z analizą zapachu, nie mający nic wspólnego z rozbawieniem. Koń nie zna ironii, nie zna kpin. Jego radość przejawia się inaczej: w rżeniu, w galopie przez otwartą łąkę, w spokojnym parskaniu, gdy czuje się bezpiecznie obok zaufanego człowieka. Jeśli można mówić o śmiechu konia, to jest nim właśnie to parskanie – miękkie, krótkie, jak westchnienie ulgi, w którym drga całe zwierzę.
Powiedzenie „koń by się uśmiał” mówi więc bardziej o naszym sposobie patrzenia niż o samym koniu. To my nadaliśmy mu tę maskę ironii, sami śmiejąc się z innych i czyniąc z konia arbitra rozsądku. A w rzeczywistości koń zamiast szydzić trwa w prostocie bycia. On się nie śmieje z naszych pomyłek – a miałby ku temu niejeden powód, jednak znosi nas ze spokojem, chyba że akurat próbuje nas zrzucić z grzbietu.
Zatem czy koń się śmieje? Na pewno nie tak jak my! Dlatego, bo ich mimika i systemy komunikacji działają inaczej niż u ludzi. Powiedzenie żyje swoim życiem, ale z prawdziwymi końmi (nie tymi z naszych powiedzonek) nie ma zgoła nic wspólnego.

