Zagłębiam się w biologię i etologię zwierząt. Patrzę na zdjęcia słonia, który stoi przy ciele nieżywego młodego („czy słoń płacze?” – zachodzę w głowę), na film, gdzie pies kładzie głowę na kolanach swojego opiekuna. W komentarzach – tysiące głosów: „On płacze!”. Ale czy naprawdę? Czy zwierzęta płaczą tak jak my?
Łzy, które są tylko fizjologią
Wiele gatunków ma gruczoły łzowe. U ssaków są one potrzebne do nawilżania i ochrony oka. U niektórych ptaków pomagają wydalać nadmiar soli. Łzawienie nie zawsze oznacza emocje – najczęściej to odruch, reakcja chemiczna, nie psychiczna.
Biolodzy podkreślają, że w sensie czysto fizjologicznym płacz emocjonalny – taki, w którym łzy są wyrazem stanu wewnętrznego – jest unikalny dla człowieka.
Człowiek płacze z powodu wspomnień, lęku, wzruszenia, żalu, nawet zachwytu. To nie tylko objaw emocji, ale też sposób komunikacji – sygnał społeczny, który wzywa innych do bliskości i wsparcia. Zwierzęta takiego sygnału łzami nie wysyłają.

Ale czy to znaczy, że nie czują?
Słonie, delfiny, psy czy kruki potrafią przeżywać żałobę, tęsknotę i stres. Widać to w ich zachowaniu: szukają utraconych towarzyszy, przestają jeść, wydają ciche dźwięki, trwają w bezruchu. To, co w człowieku wywołuje łzy, u nich objawia się inaczej.
Ich smutek nie ma formy łzawienia, ale ma gest, zapach, ton głosu, postawę. Żałoba u zwierząt manifestuje się odmiennie niż u ludzi!
Etologowie mówią o ekwiwalencie emocji – innym sposobie ich przeżywania i wyrażania. Jeśli więc zwierzę nie płacze, to nie dlatego, że nie odczuwa, tylko dlatego, że jego ciało ma inne narzędzia do mówienia o bólu.
Płacz jako kultura
Teodoryk – filozof, z którym nieraz rozmawiam o świadomości – powiedziałby zapewne: „Łzy to nie natura, to kultura.”
Płacz człowieka jest zakorzeniony w jego samoświadomości: wiemy, że cierpimy. Potrafimy nazwać emocję, nadać jej sens i pozwolić jej wypłynąć. W tym sensie łzy są nie tylko reakcją ciała, lecz także językiem duszy, który powstał z potrzeby zrozumienia siebie.
Zwierzę nie potrzebuje tego języka. Ono czuje i reaguje, ale nie pyta: „dlaczego?” Nie musi.
Milczenie, które znaczy tyle, co łzy
Może więc pytanie „czy zwierzęta płaczą” należałoby odwrócić: czy człowiek potrafi płakać tak czysto jak one przeżywają?
Bo choć zwierzęta nie mają łez emocji, ich cierpienie jest bardziej bezpośrednie – pozbawione wstydu, słów i racjonalizacji.
Człowiek płacze, by dać ujście emocji. Zwierzę przeżywa ją całą sobą.
Kiedy patrzę na konia stojącego w deszczu, mam wrażenie, że jego cisza mówi więcej niż jakiekolwiek łzy.
Może więc nie chodzi o to, kto potrafi płakać, ale kto naprawdę czuje.


