O płynnych granicach „ja”
Siedzimy z Teodorykiem w ogrodzie, a wokół nas kot przeciąga się w słońcu i pszczoła bzyczy nad kwiatem. Filozof spogląda na nie uważnie i pyta: – „A skąd wiesz, że one nie wiedzą, że są?”
To pytanie, które pozornie brzmi naiwnie, od wieków dzieli naukowców i myślicieli. Czym właściwie jest świadomość – i czy może istnieć poza człowiekiem?
Czym jest świadomość?
Nie ma jednej definicji. Dla neurobiologa to sieć impulsów w korze mózgowej; dla psychologa – zdolność rozpoznawania siebie i reagowania na bodźce; dla filozofa – poczucie istnienia.
Teodoryk mówi: – „Świadomość to po pierwsze wiedzieć, że się istnieje. Po drugie – to czuć to istnienie.”
Według tej myśli kamień istnieje, ale nie wie, że istnieje; człowiek wie, że wie. A zwierzę? Ono, być może, czuje swoje istnienie bez słów.
Dowody i wątpliwości
Etolodzy od lat gromadzą przykłady, które przeczą poglądowi o bezwiednych istotach. W istocie bowiem zwierzęta myślą! Delfiny rozpoznają siebie w lustrze, słonie opłakują zmarłych towarzyszy, psy śnią, a wrony planują przyszłość.
Ale mój rozmówca ostrzega: – „To nie dowody, że myślą jak my. To znaki, że ich świadomość jest innego rodzaju.”
Świadomość może mieć wiele form. Niektóre – jak u człowieka – są analityczne i refleksyjne. Inne – jak u zwierząt – mogą być zanurzone w chwili, pozbawione dystansu, ale głębokie w przeżyciu.
Sieć odczuwania
Nowoczesna filozofia coraz częściej odrzuca hierarchiczne myślenie o świadomości. Zamiast drabiny, na której człowiek stoi najwyżej, widzi sieć odczuwania, w której każde stworzenie uczestniczy na swój sposób.
Z tej perspektywy pies, koń, pszczoła, a może nawet ośmiornica nie są „niższymi formami życia”, lecz różnymi wcieleniami jednej zdolności: reagowania na świat z pewnym stopniem czucia.
Teodoryk podsumowuje: – „Nie pytaj, czy zwierzęta są świadome. Zapytaj raczej, jakiego rodzaju jest ich świadomość.”
Między snem a jawą
Kiedy patrzymy w oczy zwierzęcia, czujemy coś, co trudno nazwać – błysk rozpoznania, wspólne milczenie. Może to tylko projekcja naszych emocji, a może przebłysk innego umysłu, który patrzy z drugiej strony lustra.
Świadomość jest niby to powierzchnia wody: w niej odbija się świat, ale sama pozostaje nieuchwytna. Człowiek, badając zwierzęta, szuka w nich siebie – i może właśnie dlatego nigdy nie znajdzie pełnej odpowiedzi.
Teodoryk dopija herbatę i mówi sentencjonalnie, cicho, wolno, wyraźnie:
– „Świadomość to świat, który wie, że patrzy.”
Kot przeciąga się jeszcze raz i odchodzi w cień. Może świadomie. A może po prostu dlatego, że tak postanowił jego świat.


