Kiedy mówi się „Juventus”, pierwsze skojarzenia to czarno-białe pasy, Turyn, „Stara Dama”, Aleksandro Del Piero. Ale historia herbu tego klubu jest równie ciekawa jak piłkarskie wyczyny drużyny. Zaczynała się od dumnego konia (czy tam zebry, też koniowatej istoty), przeszła przez wizerunek byka, a dziś – cóż – nie ma już w niej ani kopyt, ani rogów.
Ogier w herbie – początki
W początkowych wersjach herbu Juventusu znajdował się stojący na dwóch nogach ogier. Koń symbolizował siłę, elegancję, dynamikę – cechy, które doskonale pasują do futbolu. Był to także zwierzę nieco bardziej „arystokratyczne”, kojarzone z tradycją rycerską i honorową walką. Swoją drogą, podobnym tropem poszli pomysłodawcy logo Ferrari.
Z ogiera w byka
Z czasem jednak ogier musiał zejść ze sceny, a na jego miejscu pojawił się byk. To nie przypadek: byk jest symbolem miasta Turyn (w końcu oryginalnie chodzi o Torino), znajduje się w herbie miejskim i od wieków reprezentuje lokalną tożsamość.
Dla fanów mogło to być małe zamieszanie – bo przecież lokalny rywal Juventusu, Torino, także posługiwał się bykiem. Ale w ten sposób „Stara Dama” przypieczętowała swoje korzenie i przywiązanie do rodzinnego miasta.
Zniknięcie zwierząt z herbu
Największy zwrot nastąpił jednak w XXI wieku, kiedy Juventus zaprezentował minimalistyczny herb – prostą literę „J”. Znikły wszelkie zwierzęta, heraldyczne ozdobniki i klasyczne formy.
Reakcja?
- Część kibiców: szok, oburzenie, pytania „gdzie nasz byk?”, „gdzie tradycja?”.
- Część działaczy: zachwyt nad nowoczesnym brandingiem, łatwym do przeniesienia na koszulki, czapki, kubki czy co tam jeszcze.
Ogier czy byk – co pasowało bardziej?
- Ogier: symbol elegancji, rycerskości, szybkości – jak rasowy napastnik strzelający bramkę z przewrotki.
- Byk: znak Turynu, mocy i siły – jak obrońca taranujący przeciwnika.
- Litera „J”: czysta forma – bardziej pasuje do logotypu firmy niż do herbu piłkarskiego.
Można powiedzieć, że Juventus przeszedł drogę od romantyzmu (koń), przez realizm (byk), aż do abstrakcji (J).
Zwierzęcy duch wciąż żyje
Choć w herbie Juventusu nie ma już ani konia, ani byka, duch zwierząt wciąż unosi się nad klubem. Na boisku piłkarze mają być szybcy jak konie i mocni jak byki. A kibice? Czasem wspominają z nostalgią dawne herby, które miały charakter, nie były tylko kolejnym produktem na półce. Czy te czasy powrócą? – pyta się mnie Benito, stary kibic „Starej Damy”. Wzruszam tylko ramionami, bo nie znam włoskiego i nie wiem, co do mnie mówi sympatyczny siwiec.
Może kiedyś Juventus przywróci pełne splendoru zwierzę do swojego znaku – w końcu futbol, jak przyroda, lubi cykle i powroty.
