Strona główna » Blog » Ssaki » Psiarze są wśród nas
Posted in

Psiarze są wśród nas

skaczące psy

Spacerując po parku albo mijając ludzi na chodniku, nietrudno dostrzec pewien nieomylny gatunek homo sapiens – psiarza. Występuje on w różnych odmianach i rozmiarach, ale cechuje się wspólną manierą: zawsze towarzyszy mu pies. I nie byle jako dodatek, ale jako centrum wszechświata. Bo psiarz, w przeciwieństwie do zwykłego „posiadacza psa”, traktuje swojego pupila jak pełnoprawnego członka rodziny, a nierzadko jak dziecko, powiernika, a czasem nawet terapeutę.

Psia codzienność – rytuały i obowiązki

Dla psiarza dzień zaczyna się nie od kawy, lecz od spaceru. Nieważne, czy za oknem mróz, deszcz czy gorączka – pies musi wyjść. I o dziwo, psiarz wyjdzie razem z nim, z godnością niosąc woreczek na odchody jak sztandar codziennej ofiarności. Ta prozaiczna czynność, dla nie-psiarzy raczej krępująca, dla prawdziwego miłośnika psów jest niemal powodem do dumy. Oto przykład cywilizacyjnego postępu: człowiek zgięty nad trawnikiem, który wie, że robi to dla dobra wspólnego.

Psia miłość absolutna

Psiarz nie mówi „mam psa”, on raczej deklaruje „mieszkam z psem”. To subtelna, ale znacząca różnica. Pies jest partnerem – uczestniczy w rozmowach (a czasem nawet je inicjuje), ogląda filmy na kanapie, a przy stole dostaje przynajmniej spojrzenie pełne wyrzutów, jeśli nie kawałek kiełbasy. Miłość psiarza bywa bezgraniczna: gdy pies zachoruje, gotów jest wydać fortunę na leczenie, konsultacje weterynaryjne i suplementy. Bo to przecież nie zwierzę, ale „mój synek”, „moja córeczka”, „przyjaciel na zawsze”.

Psie rozmowy

Spotkanie dwóch psiarzy na spacerze bywa wydarzeniem socjologicznym. Rozmowa zazwyczaj nie zaczyna się od „dzień dobry”, lecz od pytania „a ile ma lat?”, „co je?” albo „czy on się tak zawsze ciągnie na smyczy?”. Pies staje się naturalnym tematem integracyjnym, katalizatorem znajomości, a czasem nawet powodem do poważnych konfliktów („bo pana pies jest agresywny” kontra „to pana suka zaczęła!”). Tak rodzą się miejskie legendy i małe dramaty, które rozgrywają się między ławką a trzepakiem.

Psia filozofia

Ironizując lekko, można powiedzieć, że psiarze to ludzie, którzy na poważnie wzięli lekcję z życia: wierność, przywiązanie i codzienna rutyna są ważniejsze niż wielkie idee. W ich świecie głównym problemem nie jest kryzys gospodarczy czy polityka zagraniczna, lecz to, że pies nie chciał rano zjeść suchej karmy.

A największe szczęście? To chwila, gdy zmęczony pupil kładzie łeb na kolanach oddanego mu psiarza i zasypia. Wtedy nawet najbardziej sceptyczny obserwator musi przyznać: jest w tym coś wzruszającego.

Zabawne ludziska

Psiarze bywają zabawni w swoim oddaniu – czasem przesadnym, czasem naiwnym, ale zawsze szczerym. Świat widzą przez pryzmat psiej smyczy, psich oczu i psiego serca. Można się z nich droczyć, można ich podglądać z ironicznym uśmiechem, ale trudno ich nie podziwiać. Bo kto inny wstaje o szóstej rano tylko po to, żeby przez dwadzieścia minut krążyć wokół osiedla w piżamie i klapkach, a potem mówić, że „to najlepszy moment dnia”?

Poczytaj też o psie Hitlera!