W historii dyktatorów bywa tak, że zwierzęta, którymi się otaczają, stają się częścią ich wizerunku. Adolf Hitler nie był wyjątkiem. Najsłynniejszym z jego psów była suka rasy owczarek niemiecki o imieniu Blondi. Pojawiła się u jego boku w 1941 roku, podarowana mu przez jednego z oficerów SS. Hitler szybko uczynił z niej swoją towarzyszkę i niemal element publicznego wizerunku. Owczarek niemiecki – rasa kojarzona z dyscypliną, inteligencją i wojskowym drylem – pasował do propagandowego obrazu wodza, który lubi porządek i „czystość”.
Blondi z pewnością nie była zwykłym pupilem – jak choćby nasz Reks czy Azor. Była bowiem fotografowana obok Hitlera, pokazywana w kronikach filmowych, a jej obecność miała ocieplać wizerunek człowieka, którego system doprowadzał do zbrodni i katastrofy. Paradoks polegał na tym, że dyktator, odpowiedzialny za miliony ludzkich ofiar, wobec psa potrafił być czuły, cierpliwy i wręcz rozczulający. A przynajmniej takim zdawał się być.
Inne psy w życiu Hitlera

Blondi to najbardziej znany, ale nie jedyny pies Hitlera. W jego życiu pojawiały się także inne owczarki niemieckie, zarówno wcześniej, jak i później – szczenięta Blondi oraz psy, które miały pełnić rolę towarzyszy i strażników. W młodości Hitler posiadał owczarka o imieniu Prinz, z którym był mocno związany emocjonalnie. Były też inne zwierzęta, mniej obecne w oficjalnych źródłach, ale wspominane w relacjach współpracowników.
W pewnym momencie był propagatorem wegetarianizmu – jednak tak naprawdę nigdy nie zrezygnował z jedzenia mięsa, nie mógł się obejść bez swoich ulubionych kiełbasek.
Tragiczny finał Blondi
Najbardziej dramatyczna i symboliczna jest historia Blondi. W kwietniu 1945 roku, gdy Berlin płonął, a Armia Czerwona szturmowała miasto, Hitler ukrywał się w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy. Wiedząc, że jego koniec jest bliski, kazał swojemu osobistemu lekarzowi Ludwigowi Stumpfeggerowi podać Blondi kapsułkę z cyjankiem. Pies padł niemal natychmiast. Była to makabryczna „próba generalna” – test, czy trucizna działa. To wydarzenie unaocznia dramat i absurd końcowych dni III Rzeszy: koniec końców dyktator nie zawahał się wykorzystać swojego ulubionego zwierzęcia jako królika doświadczalnego.
Psy jako zwierciadło człowieka
Historia psów Hitlera unaocznia nam fakt, że relacja człowieka ze zwierzęciem może być głęboko sprzeczna. Z jednej strony mamy opiekuńczość, codzienne spacery i przywiązanie, z drugiej – instrumentalne traktowanie i bezwzględność w obliczu wojny i śmierci. Psy były dla Hitlera oparciem, owszem, ale także i istotnym elementem propagandy.
Blondi stała się symbolem paradoksu: czułości wobec zwierzęcia i okrucieństwa wobec ludzi.
