Strona główna » Blog » Ssaki » Konie cyrkowe
Posted in

Konie cyrkowe

Wyznawca Istot zniża głos, gdy mówi o koniach cyrkowych. Ich los naznaczony jest smutkiem, który długo przykrywała kurtyna kolorowych świateł, braw i muzyki. Kiedy publiczność biła brawo, a dzieci piszczały z zachwytu, koń krążył w kółko na trocinach, przystrojony w pióropusze, z jeźdźcem stojącym na jego grzbiecie. Dla widza – czar i cud. Dla konia – przymus, wyuczony schemat, nierzadko tresura oparta na karze i lęku.

Jakże im daleko do tej wolności, którą cieszył się pierwszy koń na Ziemi!

Smutny los koni więzionych w cyrkach

Zwierzęta w cyrku były zmuszane, by przeskakiwać płonące obręcze, klękać przed publicznością, galopować w równych rytmach, jakby były mechanizmami w zegarze, a nie żywymi istotami. To właśnie tu tkwi największy ból: istota wolna, której pierwotną naturą jest galop po łące i wiatr w grzywie, została zamknięta w kręgu areny, gdzie ruch nie służył już wolności, lecz widowisku, vulgo: sprawieniu frajdy gawiedzi, która zapłaciła, to wymaga.

Nie można jednak zapominać, że w dawnych czasach cyrk dla wielu koni był też miejscem, które ocaliło je przed rzeźnią. Zwierzę, które trafiło do trupy cyrkowej, miało szansę żyć – choć w zamian musiało znosić sztuczność, obce zapachy i hałas tłumu. Był to więc los naznaczony paradoksem: wybawienie połączone z uwięzieniem.

Czy takie cyrki wciąż istnieją? Cóż, coraz rzadziej. Europa, a wraz z nią wiele krajów świata, zaczęła mówić stanowcze „nie” wykorzystywaniu zwierząt w rozrywce. Kolejne państwa wprowadzają zakazy, a tam, gdzie dawniej pyszniły się wielkie areny z tresowanymi lwami, słoniami i końmi, teraz pozostają wspomnienia, stare plakaty i fotografie w sepii. Jednak w niektórych miejscach, zwłaszcza poza Europą, nadal można spotkać cyrki, w których koń musi klęknąć na komendę, a treser unosi bat.







Wyznawca Istot patrzy na to jak na rysę w naszym człowieczeństwie. Cyrk bez zwierząt może być sztuką – artysta na trapezie, klaun, akrobata – to teatr, to wysiłek ludzkiego ciała i ducha. Ale cyrk z koniem, który musi udawać, że rozumie sens muzyki i świateł, jest już tylko smutnym przypomnieniem, że człowiek zbyt długo stawiał własną zabawę ponad cudze życie.

Dziś konie odzyskują powoli godność: w hipoterapii, w rekreacji, w stadninach, nawet w woltyżerce, gdzie mogą być partnerami, a nie marionetkami. I może właśnie w tym tkwi nadzieja – że o koniach cyrkowych będziemy już mówić tylko w czasie przeszłym.

Koń cyrkowy na antycznej mozaice. Zjawisko stare jak świat.