Strona główna » Blog » Symbolika zwierząt » Koń jaki jest, każdy widzi
Posted in

Koń jaki jest, każdy widzi

Wyznawca Istot skupia się nad jedną z najbardziej znanych polskich fraz, która zadziwia swoją prostotą, a jednocześnie obrosła legendą. „Jaki jest koń, każdy widzi” – powiedzenie to weszło do codziennego języka jako synonim banału, zdania oczywistego, które niby nic nie wnosi, a jednak pozostaje w pamięci. Mało kto jednak pamięta, skąd ta fraza pochodzi i dlaczego w ogóle powstała.

Koń jaki jest, każdy widzi – znaczenie

Jej źródłem jest monumentalne dzieło z XVIII wieku – „Nowe Ateny” Benedykta Chmielowskiego, pierwsza polska encyklopedia, wydana w latach 1745–1746. Chmielowski, ksiądz katolicki, zebrał w tej pracy ogromną ilość wiedzy o świecie – od teologii po przyrodę – ale w sposób, który dla dzisiejszego czytelnika bywa nieco osobliwy. Hasło „koń” znalazło się tam, jak przystało na encyklopedię, ale jego opis okazał się zdumiewająco lakoniczny: „Koń jaki jest, każdy widzi.” Autor najwyraźniej uznał, że o koniu nie trzeba się rozpisywać – zwierzę to tak powszechne i dobrze znane, że wystarczyło wskazać na oczywistość. Niektórzy twierdza, że był to żart ze strony zasłużonego encyklopedysty, niemniej także inne hasła brzmiały podobnie, taki był widocznie jego styl.

A zwierzęta te są jakże różne – widzimy choćby konie w ciapki czy paski (niczym jakieś zebry)!

Ta zwięzłość szybko stała się obiektem żartów i anegdot, a w końcu przeszła do języka potocznego (jak choćby znacznie późniejszy słynny „suchy chleb dla konia„). Dziś używamy frazy „jaki jest koń, każdy widzi” w sytuacjach, gdy chcemy podkreślić coś tak ewidentnego, że nie warto tego omawiać. Bywa też stosowana ironicznie – na przykład wtedy, gdy ktoś mówi o sprawie skomplikowanej, a ktoś inny udaje, że nie ma o czym dyskutować, bo „przecież każdy widzi”.

Wyznawca Istot zauważa jednak drugie dno. W encyklopedii Chmielowskiego koń stał się symbolem granic języka – oto autor, próbując opisać świat, natrafia na moment, w którym słowa wydają mu się zbędne wobec doświadczenia. Bo koń rzeczywiście był w XVIII wieku zwierzęciem wszechobecnym: na polach, w stajniach, w podróży. Nie było potrzeby tłumaczyć, jak wygląda czy do czego służy – koń był częścią codzienności. Dziś, paradoksalnie, fraza pozostała, ale konie w naszym otoczeniu zniknęły. Większość ludzi widzi je jedynie w telewizji, w stadninach albo na obrazkach. W efekcie powiedzenie nabiera niemal nostalgicznego charakteru – odwołuje się do świata, w którym koń naprawdę był czymś oczywistym.

Krótka fraza przeszła więc przeobrażenie. Z krótkiego hasła w encyklopedii zrobił się frazeologizm, którym żonglujemy w codziennych rozmowach, często nawet nie wiedząc, że jego autor żył trzy wieki temu. I tak widać, jak zwierzę – w tym przypadku koń – przeniknęło do języka, zostając świadkiem historii i przemian kultury.

         
             ,;';'
       __    // 
     /'  '\/'   _
   ,;(      )  / )
  ,;' \    /-.' / 
       ) /     ( 
      / /       \
     ((         ))

Koń jaki jest, każdy widzi! A może to raczej wielbłąd?