Przez lata przyjmowaliśmy na wiarę, że Struś Pędziwiatr z kreskówki Warner Bros to faktycznie struś. Gigant, sprinter, ptak o dużym symbolicznym potencjale. Tymczasem prawda jest zoologicznie skromniejsza, ale – no właśnie – o wiele ciekawsza!
Kim naprawdę jest kreskówkowy „struś”?
W oryginale to roadrunner, czyli biegunik kalifornijski – ptak z rodziny kukułek. Niewielki, szybki, inteligentny, pustynny. Raczej zwinny łowca jaszczurek niż dumny, dwumetrowy nielot rodem z Afryki. W dodatku jego maksymalna prędkość – około 30 km/h – brzmi jak żart w porównaniu z fizyczną akrobatyką animowanego bohatera.
Jednak rzeczywiście odznacza się mierzwą piór na głowie układających się w charakterystyczny czub!

Skąd wzięła się pomyłka w polskiej nazwie?
Głównie z przekładu. „Biegunik kalifornijski” brzmiał kiedyś zbyt egzotycznie i nadmiernie fachowo. Potrzeba było słowa mocnego, czytelnego i od razu kojarzącego się ze sprintem. Struś pasował idealnie. A że nie miał nic wspólnego z bohaterem… cóż, popkultura rządzi się zasadą wygodnego skrótu.
Kreskówkowe wyobrażenie a rzeczywistość
Widz z Arizony nie miał problemu: na ekranie widział ptaka, którego znał z lokalnych poboczy (choć na pewno nie takiego niebieskiego ptaka!). Dla polskiego odbiorcy struś był natomiast czymś oczywistym, oswojonym kulturowo, choć kompletnie nieadekwatnym. Zderzenie tych dwóch porządków zostawiło nam nazwę błędną, ale wdzięczną.
Prawdziwy roadrunner i jego spokojna codzienność

Podczas gdy my spieramy się o nazwy, biegunik dalej biega między krzakami kreozotu, niezbyt majestatyczny, ale pełen charakteru. I prawdopodobnie śmiałby się na cały głos, gdyby wiedział, że w Polsce uznano go za strusia.
