Ptaki odlatują bez ceremonii (dla niektórych ich miłośników – bezceremonialnie). Jednego dnia jeszcze są elementem krajobrazu, następnego przestają nim być. Wspominamy wtedy z tęsknotą ptasi śpiew. Nie zostaje po nich ślad, który dałoby się wskazać palcem — chyba że opustoszałe gniazdo.
Odlot nie wymaga decyzji w ludzkim sensie. Jest reakcją na warunki, które przesuwają granicę opłacalności życia w danym miejscu. Skraca się dzień, zmienia się dostęp do pokarmu, powietrze gęstnieje od chłodu. Kierunek wynika z fizjologii i pamięci gatunku, nie z impulsu.
Ptasie migracje
Dla obserwatora to zniknięcie bywa odczuwalne jako brak, szczególnie dla ornitologa. Dla ptaków to ciągłość. Przestrzeń między miejscem lęgu jest środowiskiem przejściowym, które trzeba pokonać możliwie najsprawniej. Bez oglądania się wstecz.
Odloty porządkują świat. Pokazują, że obecność nie jest dana raz na zawsze, a przywiązanie do miejsca nie jest wartością samą w sobie. Zostaje krajobraz pozbawiony jednego z elementów, ale nie uboższy — tylko inny.
Ptaki wrócą (oczywiście nie wszystkie), jeśli warunki na to pozwolą. Jeśli nie, brak stanie się informacją o zmianie głębszej niż sezon. W tym sensie odlot nie jest ani metaforą, ani wzruszeniem, lecz wskaźnikiem tego, jak działa świat.

Lecą!

