Idę ulicą i nagle ją widzę. Na pierwszy rzut oka – zwykły poranek, dzieci idą do szkoły, ktoś pije kawę z papierowego kubka, ktoś inny przegląda telefon. Ale wtedy dostrzegam pandę na plecaku dziewczynki. Duże, okrągłe oczy, czarne łatki, uśmiech, który nie istnieje, ale przecież się uśmiecha. I myślę: panda jest wszędzie.
Panda codzienna
Nie trzeba wcale zaglądać do zoo. Panda wędruje dziś ulicami – na koszulkach, czapkach, długopisach, termosach, kubkach i poduszkach. Można ją spotkać w sklepie z odzieżą, w aplikacji z naklejkami, w reklamie pasty do zębów, a nawet jako emotikon w czacie.
Stała się symbolem miękkości, niewinności i cichej siły. Czarno-biała prostota jej wizerunku sprawia, że pasuje do wszystkiego: do stylu kawaii, minimalizmu, ekologii oraz ironii.
Panda jako ikona
W chińskiej kulturze panda zawsze była czymś więcej niż zwierzęciem – uosabiała równowagę yin i yang, spokój i harmonię świata natury. Kiedy jednak trafiła na globalny rynek popkultury, przestała należeć tylko do Chin.
Stała się międzynarodową marką uczuć – rozpoznawalną równie dobrze jak serduszko czy smiley. Pojawia się w kreskówkach („Kung Fu Panda”), na plakatach ekologicznych, w reklamach, w sklepach z gadżetami z pandami. Panda to zwierzę, które potrafiło przejść z rezerwatu do świata memów bez utraty swojej symbolicznej mocy.

Skąd właśnie ta panda?
W epoce nadmiaru obrazów panda działa jak wizualne remedium na bolączki codzienności. Jest łagodna w formie i czysta w przekazie. W świecie przeładowanym informacją panda daje wrażenie prostoty i ukojenia.
To trochę paradoks – im bardziej chaotyczna rzeczywistość, tym częściej sięgamy po wizerunek zwierzęcia, które niczego nie wymaga. Patrzymy na nią, jakby miała nam powiedzieć: „Zwolnij, usiądź, zjedz trochę bambusa.” No, kiełki bambusa są całkiem niezłe, muszę przyznać!
W niej się przeglądamy
Z jednej strony – słodki bohater zabawek, choćby pod postacią maskotek pand (ale mamy też choćby koraliki do prasowania z pandą). Z drugiej – znak na koszulkach dorosłych, którzy ironicznie przyznają się do zmęczenia światem. Panda stała się symbolem łagodnej melancholii współczesności.
W jej oczach można dostrzec poza, rzecz jasna, urokiem również odbicie zmęczonego pokolenia, które szuka prostych form dobra.
Idę więc dalej, a panda z plecaka uśmiecha się do mnie niezmiennie. Czasem wydaje się, że to ona obserwuje nas – ludzi, w wiecznym pośpiechu, z oczami wlepionymi w ekrany. Czarno-biała strażniczka spokoju w popkulturowym zgiełku. I może dlatego właśnie wszędzie ją widzimy.


