Świat dawnej fauny to miejsce, w którym natura dopiero uczyła się własnego alfabetu. Kształty były próbą, proporcje eksperymentem, a granica między „organizmem” a „pomysłem na organizm” bywała cienka. Wśród tych pierwszych form życia pojawiały się stworzenia, które dziś wyglądają jak szkice z porzuconego notatnika kogoś testującego różne warianty budowy ciała — czasem udane, czasem zaskakujące, czasem trudne do jednoznacznego zinterpretowania.
Hallucigenia

Stwór na widok którego można się poczuć jak na seansie taniego filmu s-fi. Coś na pograniczu starych radzieckich produkcji oraz Przygód Pana Kleksa. Ale sami naukowcy się trochę pogubili. Ze względu na rozmiary (między kilka mm a parę cm) przez długi czas nie wiadomo było, gdzie mieścił się przód, a gdzie tył stworka. Przez jakiś czas istniały nawet teorię iż jest to tylko fragment większego innego stworzenia morskiego. Na szczęście dzięki skamielinie znalezionej w Chinach udało się ostatecznie ukierunkować maluszka.

Anomalocaris

Jednooki jest królem w królestwie ślepców; tak samo jak metrowa Anomalocaris jest gigantem w królestwie liliputków. Kiedy to życie dopiero odkrywało dopiero, w co może się przeistoczyć, kierunek wzrostu był dość mocno ograniczony. Po pierwsze to były dość proste organizmy, brak im było dość zaawansowanego układu oddechowego czy też trawiennego. Warunki gazowe też nie sprzyjały wzrostowi. Mało tlenu, mało roślin. Dopiero jak te maluszki przepadły w wyniku wymierania kambryjskiego powstało coś dużego.

Glyptodon

Były już dwa zwierzęta wodne, teraz już pora na coś co się poruszało na lądzie. W przypadku Glyptodona był to bardzo powolny chód. Nic dziwnego, skoro dźwiga na sobie dość ciężki pancerz. Niektórzy przedstawiciele tego rodzaju poza tym posiadali maczugi na końcu ogona. Nic dziwnego że te wielki pancerniki, radziły sobie całkiem dobrze. Jednakże druga Ameryka zdecydowała inaczej. Napływ obcych gatunków z północy popsuły szyki tej nitce ewolucyjnej…

Ekaltadeta
Na końcu jeszcze mroczna wersja kangura, bo mięsożernego. Nie dość że może Cię kopnąć z półobrotu, to jeszcze później będzie chciał Cię zjeść.
Koszmar… jakby się tak przyjrzeć to wygląda to trochę jak bastard kangura z psem workowatym.


