Niespieszny spacer z drem Tomaszem, przyjacielem o bogatym sercu i głowie przepełnionej teologiczną mądrością, tym razem zaprowadził nas na skraj parku. Między drzewami przebiegł pies, lekko utykając. Widząc mój cień troski, dr Tomasz uniósł brew — jakby wiedział, że za chwilę zadam pytanie, które od pewnego czasu nosiłem w sobie.
Czy można się modlić o uzdrowienie zwierzęcia?
Czy istnieje w Kościele jakaś kanoniczna modlitwa tego typu?
Czy w chrześcijaństwie wolno modlić się za zwierzęta?
Dr Tomasz, jak to on, odpowiedział od razu, choć z refleksyjnym spokojem:
– „Nie tylko wolno, ale to piękny gest. Modlitwa za stworzenie nie sprzeciwia się żadnej doktrynie.”
Podkreślił jednak, że:
- Kościół katolicki nie posiada oficjalnej, kanonicznej modlitwy o uzdrowienie zwierzęcia.
- Istnieją jedynie modlitwy prywatne, błogosławieństwa, a lokalnie także obrzędy błogosławienia zwierząt, szczególnie w dniu św. Franciszka (poczytaj więcej o świętym z Asyżu).
- Modlitwa za zwierzę jest wyrazem szacunku dla stworzenia — a więc teologicznie godna.
W Kościołach anglikańskich i niektórych protestanckich praktykuje się całe nabożeństwa „Blessing of the Animals”, również z prośbami o zdrowie.

Czy istnieje jakaś kanoniczna modlitwa o zdrowie zwierzęcia?
Tu dr Tomasz wyraźnie pokręcił głową:
– „Nie ma takiego tekstu ani w mszale, ani w rytuale. Kościół nie traktuje zwierząt jak podmiotów sakramentalnych — ale traktuje je jako część stworzenia. Dlatego modlitwa własnymi słowami jest najbardziej właściwa.”
Istnieją jednak błogosławieństwa zwierząt w Trebniku prawosławnym oraz lokalne modlitwy pasterskie (np. o zdrowie bydła), ale nie mają one statusu powszechnego, obowiązującego rytuału.
Przykładowa modlitwa o zdrowie zwierzęcia
(Tekst ułożony w duchu chrześcijańskiej tradycji, zaakceptowany jako modlitwa prywatna.)
Panie Boże, Stwórco wszelkiego życia,
Ty powierzyłeś nam zwierzęta jako towarzyszy i opiekunów naszej codzienności.
Proszę Cię dziś o zdrowie dla mojego zwierzęcia,
które jest Twoim stworzeniem i częścią Twojej dobroci.Daj mu ulgę w cierpieniu,
otocz opieką ręce weterynarzy
i obdarz mnie mądrością, abym troszczył się o nie najlepiej, jak potrafię.Nie proszę o cud sprzeczny z porządkiem świata,
lecz o Twoją łaskę, pokój serca
i światło w tej trudnej chwili.Ty, który troszczysz się o wróble na dachu,
spójrz łaskawie także na to stworzenie,
które kocham i za które jestem odpowiedzialny.Amen.
Dr Tomasz, słysząc te słowa, skinął głową:
– „Taka modlitwa jest w pełni zgodna z nauką Kościoła. Nic w niej nie narusza ani rozumu, ani serca.”
Czy to „działa”? A może nie o to chodzi?
Mój rozmówca dodał jeszcze na zakończenie:
– „Modlitwa nie zawsze zmienia okoliczności — ale często zmienia człowieka.
A w przypadku zwierząt najważniejsza jest troska, wierność i współodpowiedzialność.”

Zobacz przy okazji, czy pieski idą do nieba.
