Strona główna » Blog » Zwierzęta świata » Dźwięki zwierząt » Ryk lwa: aż mury warowne pękają!
Posted in

Ryk lwa: aż mury warowne pękają!

ryk lwa

Jeżeli wilcze wycie jest chórem, to ryk lwa jest solowym koncertem władzy. To głos, który niesie się na kilka kilometrów, przeszywając sawannę. Samiec ryczy, by oznaczyć swoje terytorium, by zebrać stado, by ostrzec przeciwnika. Ale ten biologiczny sens to tylko połowa prawdy. Druga połowa – to symbolika, jaką ludzkość nadała temu głosowi.

Lew od tysiącleci był „królem zwierząt”. Tak, to nie przesada. W starożytnym Egipcie łączono go z boginią wojny, Sekmet. W kulturze mezopotamskiej symbolizował siłę królewską. W Biblii pojawia się jako „Lew Judy” – obraz potęgi, która ostatecznie prowadzi ku zbawieniu. W heraldyce średniowiecznej lew był najczęstszym zwierzęciem na tarczach i chorągwiach, znakiem odwagi i majestatu.

A tytułowy rryk? Stanowi swego rodzaju manifestację. Gdy lew ryczy, mówi: „tu jestem panem”. Człowiek, który słyszał ten głos w dzikiej Afryce, wiedział, że nie jest na szczycie drabiny – że istnieje ktoś silniejszy, bardziej naturalny w swej władzy. Nic dziwnego, że ryk lwa w kulturze stał się metaforą nie tylko odwagi, ale i gniewu, gniewu sprawiedliwego i straszliwego.

Współczesny świat próbuje oswoić lwa – trzymamy go w zoo, w cyrkach, czynimy bohaterem bajek. Ale wystarczy usłyszeć jego ryk na żywo, by iluzja oswojenia znikła. Ten głos nie należy do nas. Jest dziedzictwem natury, starszym niż nasze królestwa i cywilizacje.

Ryk lwa to hymn panowania – nie człowieka nad zwierzęciem, lecz zwierzęcia nad światem. I dlatego tak nas przeraża (cóż: atawistyczne przyzwyczajenia) i z drugiej strony: inspiruje.

Poczytaj, proszę, o Lwie Judy, wcale nie o zwykłym lwie z sawanny…