Muchomor czerwony to bez dwóch zdań jeden z najbardziej rozpoznawalnych grzybów świata. Czerwony kapelusz z białymi kropkami na stałe zapisał się w kulturze – od bajek po świąteczne kartki. Dla ludzi kojarzy się przede wszystkim z trującym afrodyzjakiem dawnych szamanów syberyjskich. Ci, według przekazów etnograficznych, spożywali go w celach rytualnych: by wejść w trans, podróżować w boskim wymiarze i wracać z wiedzą potrzebną wspólnocie. Dziś, zwłaszcza w internecie, wraca moda na „mikrodawkowanie” muchomora, rzekomo dla zdrowia czy kreatywności. To ryzykowna praktyka – dla ludzi grzyb pozostaje toksyczny i zdecydowanie nie jest zalecany jako suplement.
Muchy i muchomory – związek w nazwie
Nie bez powodu grzyb nosi właśnie takie miano. Już od średniowiecza wykorzystywano go jako… trutkę na muchy. Wystarczyło rozgnieść kapelusz w mleku lub wodzie i zostawić na oknie. Owady zwabione zapachem i smakiem siadały na roztworze, a zawarte w nim alkaloidy działały na ich układ nerwowy. Stąd nazwa „muchomor” – grzyb, który morduje muchy („mucha” + „mór”). Można więc powiedzieć, że muchy rzeczywiście jedzą muchomory, ale kończy się to dla nich tragicznie.
Zwierzęta, które sięgają po czerwone kapelusze
Niektóre zwierzęta jednak wcale nie unikają muchomora czerwonego, przeciwnie – traktują go jak smakołyk. W Europie i Ameryce Północnej obserwowano łosie, jelenie i sarny, które zjadają te grzyby, zwłaszcza w okresie jesiennym, gdy inne źródła pożywienia są uboższe. Substancje psychoaktywne zawarte w muchomorach nie wydają się im szkodzić tak bardzo jak człowiekowi, choć zdarza się, że zwierzęta po takiej uczcie zachowują się dziwnie – stają się oszołomione, mniej płochliwe, powolne.
Zdarzało się też, że renifery na Syberii zjadały muchomory, co miało wpływ na rozwój tamtejszych praktyk szamańskich. Istnieją opisy sugerujące, że obserwacja zwierząt skłoniła ludzi do eksperymentów z tym grzybem.
Grzyb w łańcuchu pokarmowym
Muchomory czerwone bywają też podgryzane przez ślimaki, owady i larwy chrząszczy. Dla nich toksyny grzyba nie są tak niebezpieczne jak dla ludzi. W lasach można zobaczyć kapelusze nadgryzione charakterystycznymi dziurkami – to ślady małych mieszkańców ściółki. Dzięki temu muchomory, choć trujące, są częścią leśnego łańcucha pokarmowego i podtrzymują lokalne ekosystemy.
Ludzie kontra zwierzęta
Różnica między człowiekiem a innymi stworzeniami jest zasadnicza: nasz organizm nie radzi sobie dobrze z toksynami muchomora. Zwierzęta roślinożerne czy owady wykształciły mechanizmy obronne, które pozwalają im neutralizować niektóre związki. Dla nas spożywanie muchomorów czerwonych jest ryzykowne i niebezpieczne, nawet jeśli czasem mówi się o „mikrodawkowaniu”.
Symbol i przysmak
Dla człowieka muchomor czerwony pozostaje przede wszystkim symbolem – bajkowym, magicznym, nieco groźnym. Dla owadów, choćby niegryzących nas wtyków amerykańskich, bywa pułapką, dla ślimaków i larw – pożywieniem, a dla łosi czy reniferów – czasem prawdziwym leśnym rarytasem. Widać więc, że to, co dla nas jest trucizną i tabu, w świecie zwierząt może pełnić rolę zwyczajnego elementu diety.
