Strona główna » Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Zwierzęta w malarstwie » Vincent van Gogh – „Pole pszenicy z krukami”

Vincent van Gogh – „Pole pszenicy z krukami”

pole pszenicy z krukami
🕒 3 minuty czytania

Chociaż Pole pszenicy z krukami bywa przedstawiane jako jeden z wielu pejzaży Vincenta van Gogha, to każdy, kto zatrzymał się przy nim na dłużej, wie, że nie jest to zwyczajny krajobraz. Pochmurne niebo, falujące złociste łany oraz czarne ptaki — najczęściej określane jako kruki, choć mogą to być także inne krukowate: czarnowrony — tworzą kompozycję, w której życie doczesne zderza się z wiecznością.

Aby zrozumieć metafizyczną głębię obrazu, postanowiłem porozmawiać z kimś, kto łączy w sobie pasję malarską i znawstwo ptaków — z panem Pięknoduchowiczem.


Pole pszenicy z krukami” – znaczenie płótna

(spotkanie odbywa się w jego pracowni — trąci terpentyną, a na sztaludze stoi niedokończone płótno przedstawiające żurawia w świetle księżyca. Pan Pięknoduchowicz siada naprzeciw mnie, oparty na krześle w sposób, który zdradza człowieka żyjącego w sztuce, nie przy niej. Zaczynamy rozmowę.)


1. O pierwszym wrażeniu: zwykły krajobraz czy coś więcej?

Ja:
Panie Pięknoduchowicz, Pole pszenicy z krukami to obraz znany i komentowany od lat. Czy rzeczywiście jest w nim coś więcej niż zwyczajny pejzaż?

Pięknoduchowicz:
— Proszę pana, to nie jest pejzaż. To jest stan duszy. Ten obraz nie przedstawia natury, lecz moment, w którym człowiek dostrzega, jak ziemia i niebo spotykają się w wewnętrznym doświadczeniu. Złote łany to świat życia codziennego, twardego, pachnącego kurzem i słońcem. A to niebo, poszarpane, ciężkie, granatowe — to niebo wieczności, które nachyla się nad człowiekiem.

To nie jest pole pszenicy. To jest pole wyboru.


2. O roli czarnych ptaków — kruki czy czarnowrony?

Ja:
Na obrazie widzimy czarne ptaki. Zwyczajowo nazywa się je krukami, ale niektórzy dopatrują się w nich czarnowronów. Jak pan to widzi?

Pięknoduchowicz:
— Och, proszę pana, van Gogh nie malował atlasu ornitologicznego, lecz istoty pośrednie. To mogłyby być kruki (Corvus corax), to mogłyby być czarnowrony, a nawet gawrony. W sztuce nie chodzi o gatunek.
Te ptaki nie lecą do przodu, lecz zawisają pomiędzy. One są jak myśl, która powraca z innego świata.

W ornitologii mówi się, że krukowate są najinteligentniejszymi ptakami Europy. Na obrazie są inteligencją ostateczną — tą, która wie, czego my już wiedzieć nie chcemy. (Zob. czy zwierzęta myślą?).

– Aż tak???

– Owszem!


3. O metafizyce: gdzie spotyka się życie z wiecznością?

Inne podjęcie tematu przez V. van Gogha

Ja:
Czy uważa pan, że obraz niesie metafizyczne znaczenie?

Pięknoduchowicz:
— Zdecydowanie. Złoto pszenicy to czas doczesny: ziemia, praca, plon, chleb. To, co człowiek zna od dziecka. A skrzydła potwornej czerni? To czas wieczny.
Na tym płótnie wszystko się przenika. Granat nieba nie zapowiada burzy meteorologicznej, tylko burzę duchową: pytanie, które nadchodzi z końca życia — „co dalej?”.

A proszę spojrzeć na te ptaki: one nie zwiastują śmierci.
One zapraszają, wskazują drogę, jak posłańcy przejścia.


4. O kolorze: złoto, które nie jest metalem

Ja:
Kolorystyka obrazu jest niezwykle intensywna: kontrast między żółtym polem a ciemnym niebem uderza bardzo mocno.

Pięknoduchowicz:
— Van Gogh malował żółcie, które nie świecą jak metal, lecz płoną jak życie. Jego żółty kolor jest zawsze pulsujący, drżący. Pszenica stanowi tu jakby światło istnienia.

A to niebo! Jakby ktoś rozlał atrament i tusz, dwa kolory dramatyczne, dwa kałamarze duszy.
Niebo jest odpowiada tu za emocje!


5. O symbolice ścieżek: labirynt człowieka

Ja:
W obrazie wyraźnie widać poplątane ścieżki. Co mogły znaczyć?

Pięknoduchowicz:
— Otóż te ścieżki są jak człowiek, który nie wie, czy iść dalej, czy zawrócić, czy pozostać w świecie pszenicy, czy może podążyć ku skrzydłom. Rozstaje bytu!

Każda z nich jest wyborem, który van Gogh stawia przed widzem.


6. O głębokiej spójności obrazu

Ja:
Czy zatem Pole pszenicy z krukami to obraz o końcu?

Pięknoduchowicz:
— Nie, proszę pana. To obraz o przejściu.
O tym momencie, który końca nie nazywa po imieniu, lecz go przeczuwa.
Kruki — czy też czarnowrony — są jak podpis życia na ostatniej stronie istnienia.
Przychodzą nie po człowieka, lecz po jego pytania.

Dlatego ten obraz nie jest pesymistyczny. On jest prawdziwy.


Tak mówi Pan Pięknoduchowicz — człowiek, który patrzy na sztukę tak samo jak na ptaki: nie przez pryzmat gatunku, lecz sensu.

Pole pszenicy z krukami okazuje się przede wszystkim ikoną chwili granicznej, gdy życie i wieczność stają w jednym kadrze, a skrzydła — czy to krucze, czy czarnowronie — prowadzą człowieka ku temu, co zna tylko intuicja.

Jeśli interesują Cię zwierzęta w obrazach – poczytaj o innym mrocznym stworzeniu: o nietoperzu w „Wernyhorze” Jana Matejki.