Podczas zeszłorocznego letniego spaceru przez las wydarzyło się coś symbolicznego. Nad naszymi głowami przeleciał nietoperz, a chwilę później z poszycia dobiegł chrapliwy głos słonki. Pan Pięknoduchowycz spojrzał na mnie z błyskiem porozumienia: „Kaprysy” Goyi właśnie otworzyły nam swoje mroczne wrota. Zaczęliśmy mówić o zwierzętach i potworach, które w tym cyklu tworzą osobny, osobliwy świat.
Bestiarium, które wyrasta z ludzkich lęków
W „Kaprysach” fauna pojawia się w formie znanej i kompletnie zniekształconej. Goya pokazuje istoty skrzydlate, ale nie do końca ptasie. Wprowadza sylwetki oślich ludzi, karykatury ludzkiej głupoty i pychy. W kilku rycinach unosi się wrażenie, jakby realne stworzenia z natury zaczynały przyjmować cechy duchów, masek albo nocnych przywidzeń.
Skrzydlate potworki i hybrydy, które wymykają się klasyfikacji
Wiele prac przedstawia istoty wymykające się zoologicznym kategoriom. Niektóre ryciny prezentują chmary skrzydlatych stworzeń o twarzach przypominających ludzkie, inne ukazują łaciate, rozchełstane postaci o ptasich skrzydłach, ale nieptasich głowach. Pan Pięknoduchowycz kiwał głową z fascynacją — zauważył, że Goya używa skrzydeł bardziej jako znaku „nagłego uniesienia”, niż elementu konkretnego gatunku.
Postacie o oślich głowach — ostre karykatury ludzkiej słabości

Wśród najbardziej pamiętnych stworzeń znajdują się postaci z głowami osłów. Goya przedstawia je w scenach pozornej nauki, salonowych pozach albo w absurdalnych sytuacjach społecznych. Są odbiciem ludzkiej głupoty i społecznych masek, które w XVIII wieku każdy rozpoznawał natychmiast. Pan Pięknoduchowycz zauważył przy tym, że Goya bardzo starannie rysuje uszy i proporcje pysków — jakby ta zwierzęcość miała w nich największą wagę.
Małpa-muzyk i jej zaskakująca rola
W obrazie podpisanym „Brawo” pojawia się małpa, która gra na gitarze z większą precyzją niż jej słuchacze. Jej obecność wzmacnia karykaturalność całej sceny. Pan Pięknoduchowycz zaśmiał się, że to najpewniej jedyny muzyk w całych „Kaprysach”, który naprawdę wie, co robi.
Demoniczne sylwetki i groźne widma

W „Chórze szpiclów”, „Chochlikach” czy „Złotoustym” otwierają się ciemniejsze obszary Goyowskiej wyobraźni. Pojawiają się tam stworzenia obdarzone rogami, szponami, ptasimi dziobami albo kosmatymi sylwetkami. W niektórych rycinach zwierzęca fizjonomia jest narzędziem do wyrażania brutalności i tłumionego okrucieństwa. W „Złotoustym” czuwa papuga, która przybiera rolę ironicznego świadka ludzkich pretensji do elokwencji.
Kozły, koty i sataniczne rekwizyty scen nocnych
W rycinie „Próby” pojawiają się kozły i koty — sylwetki, które w tradycji europejskiej kojarzą się z czarną magią, nocą i podejrzeniem o złe moce. Ich obecność nie wymaga przesadnych wyjaśnień: Goya świadomie korzysta ze znakomitych starych symboli, aby nadać rycinom ciężar i niepokój.
Nocne dziwotwory i harpia unosząca dusze
W „Niech wiedzą, jacyśmy dostojni” widzimy stwory z zadziwiającymi maskami, groteskowo wyolbrzymionymi nosami i oczami. Wyglądają jak istoty odziane w ludzkie płcie i zgrywy, lecz mają w sobie coś z nocnych zwierzaków, które dopiero przy świetle księżyca ujawniają swoją prawdziwą formę. W „Szczęśliwej drogi!” unosi się harpia, która trzyma w szponach przerażone dusze — jej rozpięte skrzydła przypominają skrzydła wielkiego drapieżnego ptaka, ale twarz jest zbyt ludzka, zbyt zimna.
Sowa, motyl i widmowe połączenie form
Najbardziej intrygującym stworzeniem jest mieszanina sowy i motyla z ryciny „Czy nikt nas już nie rozłączy?”. Razem z panem Pięknoduchowyczem długo nad nią debatowaliśmy. Sowa kojarzy się z mądrością, motyl z przemianą; połączenie daje obraz istoty, która tkwi w dwóch stanach naraz — jakby posiadła wiedzę nocnych zwierząt i lekkość dziennych owadów, lecz nie pasuje w pełni do żadnego z tych światów.
Dlaczego sławę zyskał wizerunek najbliższy rzeczywistym zwierzętom?

Zastanawialiśmy się, czemu „Gdy rozum śpi, budzą się upiory” stało się ikoną całego cyklu, choć przedstawia stworzenia najbardziej zbliżone do realnych: sowy, nietoperze i kota. Pan Pięknoduchowycz zauważył, że scena oddziałuje silniej właśnie dlatego, że jest osadzona w świecie znanym z nocy i strychów. Goya wyciąga z codziennej fauny ciemność, która już w nich tkwi, a która wybrzmiewa w chwili, gdy bohater ryciny zasypia nad stołem.
Poczytaj o nietoperzach w „Wernyhorze” Jana Matejki!
Podsumowanie: bestiariusz Goyi jako odbicie ludzkiej psychiki
Spacer, nietoperz i głos słonki okazały się znakomitym wprowadzeniem do rozmowy o „Kaprysach”. Goya tworzy wizję pełną zwierząt, hybryd i potworów, które nie istnieją w zoologii, ale funkcjonują w świecie ludzkich lęków. Każda rycina budzi niepokój na inny sposób — raz groteskowy, raz poważny, czasem wręcz złowrogi.
Z panem Pięknoduchowyczem zgodziliśmy się, że w tym cyklu natura i fantazja przenikają się jak w majakach człowieka, który obudził się w nieznanym pokoju i nie wie jeszcze, co na niego patrzy z ciemności.

