Tym razem na tapet bierzemy przepełnione mistyką jednorożce Gustava Moreau, co ciekawe, pojawiają się w kilku jego płótnach, a w każdym towarzyszy mu niekompletnie ubrana kobieta – kim ona jest. Jaką rolę odgrywa tu jednorożec? O co chodziło temu francuskiemu symboliście. Rozprawiam o tym z badaczem istot mitycznych i malarzem amatorem – panem Pięknoduchowyczem.
— Panie Pięknoduchowycz, zacznijmy od sprawy najdziwniejszej. W kilku płótnach Moreau powtarza się motyw jednorożca — ale nie takiego znanego z heraldyki czy romansów rycerskich. Ten bywa smukły, niekiedy chorowicie blady, jakby przestraszony własną czystością. I zawsze prowadzi go kobieta, która nie wygląda na zwyczajną przewodniczkę. Kim ona właściwie jest?
Pięknoduchowycz:
Cóż, jest to pytanie, którego nikt nie zadaje wprost, a każdy nosi je w sobie, patrząc na te płótna. Kobieta Moreau nie jest postacią historyczną ani literacką — ona jest funkcją. Uosobieniem siły, która wywołuje w jednorożcu ruch, drżenie, skłonność do ukazywania swej bieli. W dawnych bestiariuszach to dziewica była jedyną, która mogła skłonić jednorożca do zbliżenia. Ale u Moreau dziewictwo jest umowną figurą — nie chodzi o czystość ciała, lecz o czystość spojrzenia.
— Powiada Pan, że ona „nie prowadzi”, lecz „przyzywa”?
Pięknoduchowycz:
Właśnie tak. Proszę spojrzeć: w „Jednorożcu na skałach”, w „Zwierciadle ciszy” albo w szkicu z 1887 roku — kobieta nie trzyma zwierzęcia za uzdę. Jej dłoń tylko zawisa gdzieś przy jego łbie. To gest nieposiadania. W bestiariuszach średniowiecznych często powtarzano, że jednorożec „poddaje się” nie z siły, ale z wyboru. Moreau tę ideę rozwija: jego jednorożce wybierają kobiety nie tyle czyste, ile nieumarłe duchowo. One istnieją w półcieniu — niekompletnie ubrane, lecz jakby w trakcie przemiany.

Rola jednorożca. Zwierzę, które nie reprezentuje, lecz wskazuje coś poza…
— A jednorożec? W tradycji europejskiej oznaczał czystość, Chrystusa, dziewiczą moc neutralizacji trucizn. Lecz u Moreau wydaje się opłakany, pozbawiony swojej alegorycznej pewności. O co mu chodzi?
Pięknoduchowycz:
Moreau — ten francuski mistyk pędzla — nie używa jednorożca jako symbolu jednoznacznego. On go rozszczepia. Widać to w tym, że jego jednorożce nie stoją dumnie, lecz czuwają, słuchają, czasem cofają się w głąb obrazu. To nie jest triumf – to wahanie.
W moich badaniach najbliższą analogię znalazłem w perskich miniaturach: tam jednorożec jest stworzeniem granicznym, czujnym, wiecznie na progu czegoś większego. Moreau przenosi tę niepewność na europejskie podłoże.
— Czyli jednorożec nie „symbolizuje”, ale „przesuwa uwagę”?
Pięknoduchowycz:
Tak! Moreau maluje jednorożca jako przewodnika ku temu, co poza obrazem. To zwierzę, które nie należy do kompozycji – ono jest w niej gościem. I właśnie to „obce przybysze” czyni je niesamowitym. Nie bez powodu w kilku płótnach Moreau jego oko jest niemal ludzkie, zezujące na widza jak na świadka.
O kobiecie niekompletnie ubranej
— Wróćmy na chwilę do kobiety. Nie jest naga. Nie jest ubrana. Jest jakby zawieszona między stanami, w kostiumie, którego nie dokończono. Co to za figura?
Pięknoduchowycz:
To figura przejścia. W bestiariuszach często odnoszono się do istot w trakcie metamorfozy — nie tylko smoków czy gryfów, ale także kobiet. Kobieta Moreau jest kimś, kto przekracza własny mit — nie jest już królewną z romansów, lecz nie jest też jeszcze kapłanką. Jest postacią, która dopiero przywdziewa znaczenie.
— Czyli nie brak ubrania ma znaczenie, lecz jego niedokończenie?
Pięknoduchowycz:
Dokładnie. To, czego brakuje, jest najważniejsze. Kobieta Moreau jest „przedstawiona nie do końca”, więc widz staje się współtwórcą. A jednorożec? On jej w tym towarzyszy. Zwierzę staje się świadkiem przemiany — i jednocześnie jej strażnikiem.
O co chodziło Moreau? Próba interpretacji
— Spróbujmy to zebrać. O co Moreau naprawdę mogło chodzić?
Pięknoduchowycz:
O zderzenie dwóch sprzeczności:
- Tęsknoty za czystością, której nie można odzyskać, tylko przywołać w formie marzenia.
- Świadomości upadku, cielesności, niekompletności człowieka.
Jednorożec jest w tym dychotomicznym świecie punktem przecięcia. To ono spaja biel i brud, sacrum i dotyk, marzenie i ciało. Kobieta zaś jest drogą — tą, która nie posiada zwierzęcia, ale pozwala mu istnieć w sferze sensu.
— A więc to nie jest relacja domina–zwierzę, ale spotkanie dwóch niespełnień?
Pięknoduchowycz:
Pięknie powiedziane. Moreau nie tworzy ilustracji legendy, ale ikonę tęsknoty za światem, w którym symbol nie jest jeszcze wyjaśniony do końca. Jego jednorożce to resztki dawnego bestiariusza — wyjątki z księgi, która spłonęła.
Zakończenie: jednorożec jako świadek
— Jak by Pan jednym zdaniem określił rolę jednorożca u Moreau?
Pięknoduchowycz:
To istota, która patrzy — i widzi w człowieku to, co człowiek sam w sobie ukrywa.
— I kobieta?
Pięknoduchowycz:
To ta, która nie boi się być widziana niegotową. Właśnie dlatego jednorożec do niej przychodzi.

Poczytaj też o krukach na polu pszenicy van Gogha czy nietoperzach w słynnym Wernyhorze mistrza Matejki i nietoperzach.
