Strona główna » Zwierzeta.info – Baza wiedzy o zwierzętach: Blog » Symbolika zwierząt » Zwierzęta w malarstwie » „Dziwny ogród” Mehoffera, a w nim najdziwniejsza ważka

„Dziwny ogród” Mehoffera, a w nim najdziwniejsza ważka

dziwny ogród mehoffera
🕒 3 minuty czytania

Szedłem sobie z panem Pięknoduchowyczem wzdłuż stawu – jak to my – raz rozmawiając o malarstwie, raz o owadach, raz o tym, że woda ma dziś kolor zupełnie „mehofferowski”. Nad głowami krążyły ważki: niebieskoszare lecichy, zielonkawe żagnice, a nawet jakiś imponujący husarz, który na chwilę zawisł nam przed twarzami jak miniaturowy helikopter. I wtedy zeszło na temat najbardziej znanej ważki w polskim malarstwie – tej, która nie jest miniaturowa, nie jest typowa i nie wygląda, jakby miała się komukolwiek usiąść na palcu.

Mowa, rzecz jasna, o ważce z „Dziwnego ogrodu” Józefa Mehoffera (1903).


Secesyjna menażeria – skąd akurat ta ważka?

Secesja kochała zwierzęta, ale w bardzo specyficznym wydaniu. To nie były „zwierzęta biologiczne”, lecz zwierzęta-symboliczne:
– pół-motywy dekoracyjne,
– pół-emblematy przemiany,
– pół-znaki tego, co nieuchwytne.

Do secesyjnej menażerii należały pawie, motyle, węże i… ważki właśnie.

Czemu?
Bo ważka była wzięta w nawias tajemnicy: pojawia się nagle, błyszczy jak szkło, żyje krótko, a w locie wygląda niemal nadnaturalnie – jak ruchoma biżuteria. Dla artystów secesyjnych była więc idealnym łącznikiem między światem natury a światem fantazji.

Pan Pięknoduchowicz ujął to tak:
„Ważka secesji to takie żywe epitafium, ale też czysta radość światła. Niby mała, a robi klimat całej kompozycji.”


Husarz czy nie husarz? Analiza „modelu” Mehoffera

Ważka z obrazu wygląda jak potężny, opalizujący ptak – jej rozpiętość skrzydeł jest niemal nieproporcjonalna do wszystkiego wokół. Można by ją pomylić z jakimś fantastycznym stworzeniem z baśni japońskich, a nie z polskiego ogrodu.

Ale Mehoffer nie malował jej „z głowy”.

Dużo wskazuje na to, że wzorował się na naszych największych ważkach – szczególnie:

Husarz władca
  • husarzu władcy (Anax imperator) – masywny, jaskrawozielony, z niebieskim odwłokiem;
  • albo na żagnicy zielonej (Aeshna viridis) – smuklejszej, ale równie okazałej.

Oczywiście w rzeczywistości żaden husarz nie osiąga rozmiaru gołębia, jak u Mehoffera. Ale artysta tylko wyolbrzymił cechy, które w realnym owadzie i tak są imponujące: wydłużone ciało, szkliste skrzydła, połysk.

Pan Pięknoduchowycz stwierdził:
„Ta ważka wygląda jak witraż na skrzydłach. I nic dziwnego – Mehoffer kochał witraże. Tu sobie zrobił jeden, tylko latający.”


Symbolika: między światłem a snem

Co właściwie symbolizuje ta słynna ważka?

1. Strażniczka ogrodu

W wielu kulturach ważki są uznawane za istoty „przenikające granice”:
– między wodą a powietrzem,
– między dzieciństwem a dorosłością (bo ich larwy żyją w wodzie, a potem nagle „odlatują”).

W „Dziwnym ogrodzie” stoi w nadprzyrodzonym pograniczu – niepasująca rozmiarem, ale jakby pilnująca harmonii sceny.

2. Symbol ulotności

Secesja kochała motyw kruchości i zmienności. Ważka – żyjąca krótko, świecąca w słońcu jak szklany amulet – jest tu znakiem ulotności piękna.

3. Emblemat światła

Skrzydła świecą, połyskują, odbijają barwy ogrodu. W malarstwie Mehoffera światło było często czymś „żywym”. A ta ważka, ulotna istota (a jakże zarazem namacalna) jest wręcz uosobieniem światła, jego ruchomą formą.

4. Obecność fantastyczna

W scenie, która jest realistyczna, ale dziwnie cicha i senna, ważka robi efekt „wejścia magii”. Przypomina nam, że jesteśmy w obrazie o tytule „Dziwny ogród” – a więc świecie, gdzie zwyczajne i niezwykłe nie mają wyraźnej granicy.

Pan Pięknoduchowycz podsumował to pięknie:
„Ta ważka nie jest owadem. Ona jest kluczem. Otwiera nam ten ogród jak wizję, nie jak zapis botanika.”


Najbardziej secesyjne zwierzę polskiego malarstwa?

Z pewnością można zaryzykować taką tezę.
Ważka Mehoffera:
– jest przesadzona, ale nie oderwana od natury,
– jest dekoracyjna, ale na swój sposób realna,
– jest symbolem, ale też postacią z życia ogrodu.

To połączenie sprawiło, że stała się ikoną secesji – oraz jednym z najczęściej omawianych „zwierząt” w polskiej historii sztuki.


A my? My dalej chodzimy nad staw

Pan Pięknoduchowicz wpatrywał się w zza krążącego nad wodą, po czym powiedział, że Mehoffer „na pewno widział takiego drania w locie”.

A ja wierzę, że każdy, kto kiedyś widział wielką ważkę błyszczącą w słońcu, poczuje w „Dziwnym ogrodzie” coś znajomego.

Choćby nawet ta malarska była odrobinę większa… jakby Mehoffer chciał, żebyśmy jej nigdy nie przeoczyli.

Poczytaj o innych zwierzętach w polskim mlarstwie – dajmy na to o czapli w „Rusałkach” Jacka Malczewskiego.