Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Zwierzęta w malarstwie » „Agnus Dei” Francisco de Zurbarána

„Agnus Dei” Francisco de Zurbarána

Agnus Dei de Zurbaran
Źródło: Wikimedia Commons, Autor: Francisco de Zurbarán

Spotykamy się z panem Pięknoduchowyczem i doktorem Tomaszem przy przedświątecznym stole. Okazja jest wigilijna, grono przyjacielskie, rozmowa swobodna. Na talerzach ląduje barszczyk instant, intensywnie czerwony, niemal niepokojąco nasycony. I to właśnie ten kolor, bardziej niż kolędy czy opłatek, kieruje nasze myśli ku Ofierze i Odkupieniu.

Krew zawsze uruchamia te same rejony wyobraźni — zauważa doktor Tomasz.

W naturalny sposób pojawia się tytuł: „Agnus Dei” Francisca de Zurbarána.


Baranek bez alegorii

Zurbarán ukazuje baranka skrępowanego sznurami, leżącego na ciemnym, niemal bezdennym tle. Zwierzę nie walczy, nie podrywa głowy, nie zdradza napięcia. Jego ciało jest ciężkie, osiadłe, oczy spokojne. To zwykłe zwierzę ofiarne, takie, jakie można było spotkać w realiach siedemnastowiecznej Hiszpanii.

Pan Pięknoduchowycz od razu zwraca uwagę na bezkompromisowy realizm.

Nie ma tu żadnego „udawania” symbolu — mówi. — To jest zwierzę, które ma zaraz zginąć.


Teologia ciała i zgody

Doktor Tomasz podchwytuje ten wątek. Tłumaczy, że Zurbarán świadomie usuwa wszelkie elementy, które nadawałyby barankowi cechy ludzkie. Nie ma tu spojrzenia pełnego refleksji ani gestu sugerującego świadomość losu.

Chrystus przyjął nie tylko ludzkie ciało, ale los stworzenia — mówi. — Milczenie, podległość, brak sprawczości.

Sznury nie są elementem sadystycznym. Należą do porządku rytuału. Ofiara dokonuje się spokojnie, bez teatralności, tak jak dokonywała się od wieków w relacji człowieka i zwierzęcia.


Cień hiszpańskiego mistycyzmu

W tym miejscu doktor Tomasz kieruje rozmowę ku duchowości, z której obraz wyrasta. Hiszpański mistycyzm XVII wieku nie szukał ukojenia ani światła. Przeciwnie — uznawał noc, opuszczenie i obnażenie za przestrzenie szczególnie bliskie Bogu. U świętego Jana od Krzyża i Teresy z Ávili doświadczenie sensu przychodziło przez ciemność, nie przez ekstazę.

Baranek Zurbarána zdaje się należeć do tej samej tradycji. Wyizolowany, zanurzony w mroku, pozbawiony kontekstu, trwa w stanie, w którym nie ma jeszcze pocieszenia ani obietnicy. Ofiara nie jest tu ani dramatem, ani triumfem. Jest trwaniem.

To mistyka, która nie podnosi, tylko pogłębia — mówi doktor Tomasz. — I właśnie dlatego tak mocno działa.


Rogi i brak znaków nieba

Najbardziej znana wersja „Agnus Dei” przedstawia baranka z niewielkimi rogami. To detal istotny. Zwierzę jest dojrzałe, realne, w pełni cielesne. Nie ma aureoli, krzyża ani chorągwi zwycięstwa. Nic nie sugeruje jeszcze boskości.

To Chrystus przed interpretacją — zauważa doktor Tomasz.

Ziemskie pochodzenie Mesjasza zostaje tu zaakcentowane poprzez całkowitą wierność biologii.


Jagnię z cieniem światła

Źródło: Wikimedia Commons, Autor: No machine-readable author provided. Luberon assumed (based on copyright claims).

W innym wariancie obrazu nad głową jagnięcia pojawia się ledwie widoczna aureola. Jest tak delikatna, że niemal wątpliwa. Zwierzę pozostaje w tej samej pozycji, nadal skrępowane, nadal spokojne.

Rozmawiamy o tym długo. Aureola niczego nie zmienia w losie baranka. Nie chroni go. Jest raczej zapowiedzią sensu, który przyjdzie później.

Najpierw jest ciało i ofiara — podsumowuje pan Pięknoduchowycz. — Znaczenie pojawia się dopiero potem.

Mozaika z Barankiem Triumfującym w centralnej części sklepienia
Źródło: Wikimedia, Autor: Petar Milošević

Na tle baroku

Wariacja Josefa Ayali, obraz Baranka przeznaczonego na Ofiarę został złagodzony girlandami

Wspominamy inne barokowe przedstawienia Baranka Bożego — bardziej triumfalne, obciążone symbolami, wkomponowane w rozbudowane narracje teologiczne. Na ich tle Zurbarán jawi się jako artysta skrajnie oszczędny.

Jego baranek nie króluje, nie zwycięża, nie promieniuje światłem. Leży.


Zwierzę, które wystarcza

Na koniec wracamy do samego zwierzęcia. Do tego, jak wiernie zostało oddane: ciężar ciała, sposób ułożenia nóg, struktura wełny. Zurbarán znał anatomię i nie próbował jej poprawiać.

Ten baranek nie potrzebuje żadnych dodatków — mówi cicho doktor Tomasz. — Wystarczy, że jest.

Barszcz stygnie. Wigilia toczy się dalej. A obraz Zurbarána zostaje z nami — jako ciche przypomnienie, że w centrum wielkich opowieści o odkupieniu bywa czasem zwykłe, milczące zwierzę, zanurzone w ciemności, z której sens dopiero ma się wyłonić.

el greco święty franciszek
El Greco i św. Franciszek
Źródło: Wikimedia, Autor: Workshop of El Greco

Zurbarán niewątpliwie znał Baranka z przedstawienia swojego wielkiego poprzednika El Greco.

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.