Na pierwszy rzut oka wyjaśnienie wydaje się proste: pająki zjadają muchy (zob. co je pająk), więc dom bez much to dom przyjemniejszy. Tyle że to za proste, a do tego nie do końca prawdziwe. Muchy też pełnią w domowym ekosystemie swoje role, choć rzadko je doceniamy. Powiedzenie musi więc sięgać głębiej.
Pająk jako znak spokoju, nie porządku
Pająki nie lubią chaosu. Nie budują sieci tam, gdzie coś jest ciągle burzone, sprzątane, trzaskane, przesuwane. Jeśli pająk się zadomowił, to znaczy, że w domu panuje pewna stabilność: niekoniecznie sterylna czystość, lecz rytm i spokój. Dom „szczęśliwy” to nie ten wypolerowany, ale taki, w którym można się zatrzymać.
Naturalny znacznik obfitości

Pająk zostaje tam, gdzie jest co jeść. A to oznacza, że dom nie jest martwy (nieraz wtedy, gdy, gdy nie ma w nim ludzi). Jest w nim życie, krążą owady, powietrze, zapachy. Dawniej obecność drobnych stworzeń była dowodem, że dom funkcjonuje: gotuje się w nim, grzeje, oddycha. Pusty dom nie był szczęśliwy — był opuszczony (tak zupełnie).
Sieć jako metafora ładu

Sieć pająka to jedna z najbardziej sugestywnych struktur w kulturze. Delikatna, ale trwała; precyzyjna, lecz elastyczna. W ludowym myśleniu porządek nie oznaczał usunięcia wszystkiego, tylko takie ułożenie rzeczy, żeby się trzymały razem. Pająk nie sprząta — on porządkuje na swój sposób.
Dom bez much?
Muchy rzeczywiście bywały uciążliwe, ale też były wskaźnikiem: świeżego jedzenia, ciepła, zwierząt gospodarskich w pobliżu. Ich całkowity brak mógł oznaczać chłód albo głód. Dom bez much nie musiał być lepszy — mógł być po prostu martwy.
To powiedzenie nie jest pochwałą pająków ani krytyką much. Jest obserwacją relacji. Szczęście domu nie polega na sterylności, lecz na równowadze: trochę życia, trochę porządku, trochę cierpliwości wobec tego, co nie do końca „nasze”.

Już dobrze, Marlene, to był tylko kątnik!
Pająk w kącie nie powiada: „tu jest czysto”.
Oznajmia raczej: „tu da się żyć”. Nikt nie ściąga jego pajęczyn…

Pająk jest jednym z symboli szczęścia.
