Strona główna » Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Święci i zwierzęta: jedność czy przeciwieństwo?

Święci i zwierzęta: jedność czy przeciwieństwo?

święci i zwierzęta
🕒 4 minuty czytania

Rozmowa z prof. Tomaszem, domorosłym teologiem i pasjonatem sztuki sakralnej, a także badaczem zwierząt w Biblii.

Wyznawca Istot: Profesorze, zacznę od rzeczy pozornie dziwnej: czy święci i zwierzęta to nie są dwa światy kompletnie rozłączne?
Prof. Tomasz: I właśnie tu zaczyna się największa pomyłka. W ikonografii chrześcijańskiej święci i zwierzęta to nierozerwalna para. Wręcz przedziwna symbioza. Zwierzęta nie są tu czysto biologicznymi bytami, ale przede wszystkim – teologicznym komentarzem.

W.I.: Komentarzem?
Prof. Tomasz: No jasne! Weźmy czterech ewangelistów. Każdy ma swoje zwierzę. Mateusz ma człowieka, Marek – lwa, Łukasz – wołu, Jan – orła. Chodzi tu o symboliczne streszczenie ich teologii. Lew wyraża królewskość, dynamikę, wół sprawy ofiarnicze, orzeł kontemplację. A człowiek? Człowiek – wcielenie. Jawi nam się w takiej zwierzęcej formie czysta ekonomia Zbawienia.

W.I.: Czyli zwierzę nie jest drugim obliczem świetego, tylko raczej wskazuje punkt ciężkości danego przekazu?
Prof. Tomasz: Właśnie tak. Zwierzę to skrót myślowy. Niegdyś wiedziano, o co chodzi. Dziś to już jest jakby rozmyte. Niestety…


O świętych, którzy zaprzyjaźnili się ze zwierzyną

W.I: Zostawmy może ewangelistów. A co z innymi świętymi? Czasem widzimy kogoś z wilkiem, kogoś z jeleniem, jeszcze kogoś z ptakami.
Prof. Tomasz: Od razu nasuwa się św. Franciszek, nieprawdaż? I karmione przez niego ptaki niebieskie. Ale proszę spojrzeć szerzej: św. Hubert miał jelenia z krzyżem między rogami, św. Antoni – wszak opiekun zwierzyny – pustelnik ma świnkę, św. Roch psa, który liże mu rany i przynosi chleb. To wszystkie opowieści o tym, że świętość ma w sobie ziemskie korzenie. Święci byli ludźmi, żyli wśród zwierząt.

W.I: Ładnie powiedziane.
Prof. Tomasz: Dziękuję, Wyznawco Istot. Święty ma przywracać porządek Edenu, a tam zwierzęta i ludzie żyli ze sobą bez lęku. Zwierzę przy świętym to znak, że świat wraca na stare rajskie tory.


Psiogłowiec Krzysztof – zdumiewający przypadek?

W.I: To teraz sprawa najwyższej próby: św. Krzysztof jako psiogłowiec (zob. zwierzęta jako przewodnicy dusz). Jak go zobaczyłem w takiej postaci byłem, powiem wprost, zaszkokowany. O co tu chodzi?
Prof. Tomasz: Ach, to jest crème de la crème średniowiecznej – czy zgoła wcześniejszej! – wyobraźni. Proszę pamiętać: w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa funkcjonowała tradycja opisująca ludy potworne, tzw. monstrous races. Wspomina o nich m.in. św. Augustyn. Psiogłowcy (kynocefale) byli jednym z takich ludów.

W.I: I czy to prawda, że w pewnych regionach wschodniego chrześcijaństwa uważano, że Krzysztof pochodził z ich plemienia?
Prof. Tomasz: Tak. Część ikon, zwłaszcza z terenów Rusi, przedstawia go z psią głową. To nie żaden satanizm, tylko teologiczna opowieść o „ucywilizowaniu potwora”. Krzysztof, według legendy, miał należeć do ludu dzikiego i okrutnego. Nawrócenie przemieniło go tak radykalnie, że z istoty półbestialskiej stał się nosicielem Chrystusa. Ikona mówi: nawet potworność może zostać uświęcona.

W.I: Czyli psiogłowiec to skrót myślowy: zezwierzęcenie pokonane przez łaskę?
Prof. Tomasz: Otóż to! Średniowiecze bawiło się tym silniej niż nasze czasy. Dla nich to był żywy symbol. Dla nas już raczej daleka baśń – czy wręcz egzotyka.


Dlaczego zwierzę tak mocno wgryza się w obraz świętego?

W.I.: A tak ogólnie: czemu w ogóle zwierzę wchodzi do sztuki sakralnej? Pomijając może Baranka, bo to wszyscy rozumiemy. Ale pozostała zwierzyna czemu lgnie do sacrum?
Prof. Tomasz: Bo obrazy mówią szybciej niż teksty. Zwierzę to metafora, charakter, „energia świętego” wyrażona w przyrodzie. To też sposób, żeby człowiek widział, że świętość nie jest abstrakcją. Ma ciało, ma relacje, ma świat. A zwierzęta są częścią świata od zawsze.

W.I.: Czyli świętość jest bardziej ziemska, niż się wydaje?
Prof. Tomasz: Świętość jest bardzo cielesna. W ikonach ogień łaski musi mieć gdzie uderzyć. Zwierzęta to często pierwsze ofiary ludzkiej pychy. A święci przywracają harmonię: Franciszek rozmawia z wilkiem, Antoni pilnuje świni, Roch karmi psa i odwrotnie.


A może święty uczy się czegoś od zwierzęcia?

W.I.: Czy są przykłady, w których to zwierzę jest nauczycielem?
Prof. Tomasz: Oczywiście. W apoftegmatach ojców pustyni zwierzęta uczą cierpliwości, łagodności, pokory. Są opowieści o mnichach obserwujących mrówki, wielbłądy, a nawet skorpiony, żeby zrozumieć cnoty lub wady. Natura była podręcznikiem duchowości.

W.I: Czyli zwierzę nie tylko ozdabia, ale potrafi prowadzić do Boga?
Prof. Tomasz: Dokładnie. Wielu świętych wierzyło, że harmonia stworzenia jest zaproszeniem do kontemplacji.


W.I.: Panie Profesorze, prosimy o podsumowanie naszej rozmowy!

Prof. Tomasz: Jeśli miałbym to ująć w kilku raptem zdaniach: więc święty i zwierzę w sztuce sakralnej nie są przeciwieństwami. Są niby to dźwięki jednego akordu! Święty pokazuje, że można żyć pełniej. Zwierzę pokazuje, że świat, mimo skażeń, nadal tęskni do jedności. Psiogłowiec Krzysztof zaś przypomina, że nawet to, co zdaje się brzydkie albo obce, może okazać się dobre i swojskie!

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com