Strona główna » Blog » Symbolika zwierząt » Stroje pandy i parady miękkości
Posted in

Stroje pandy i parady miękkości

Strój pandy

Nie ma na świecie stworzenia, które wyglądałoby jednocześnie tak poważnie i tak rozczulająco jak panda. Czarna maska wokół oczu, białe policzki, miękkie łapy, brzuch jak z futrzanego snu – jakby sama natura miała ochotę zażartować i stworzyć coś, co jest jednocześnie niedźwiedziem i pluszakiem.

Ale panda to nie tylko symbol biologiczny czy ikona ochrony przyrody. To także zjawisko kulturowe – i, jak twierdzi magister kulturoznawstwa Łukasz B., „figura miękkości, która przeniknęła do mody, popkultury i sfery publicznej niczym futrzany archetyp spokoju”.

Naturalny kostium, który stał się modą

Panda nie potrzebuje garderoby – nosi ją od urodzenia. Jej biało-czarny wzór to gotowy projekt haute couture, z kontrastem jak z kolekcji Chanel. Kiedy więc na świecie zaczęto tworzyć kostiumy pand – od pluszowych przebrań po eleganckie, stylizowane uniformy na festiwalach – była to tylko kwestia czasu.
Panda, jakby sama z siebie, stała się marką. W Chinach jej wizerunek zdobi nie tylko maskotki pandy, inne zabawkowe pandy i koszulki, ale i całe parady pand – barwne pochody, w których setki uczestników maszerują w czarno-białych kostiumach, niosąc papierowe lampiony i wykonując powolne, kołyszące się tańce, przypominające rytuały radości.

Od Chengdu do Paryża – panda na wybiegu świata

Jak mówi nasz uczony, „panda stała się ambasadorką łagodności w epoce przesytu bodźców. Kiedy świat krzyczy, ona milczy – a jej milczenie jest bardziej wymowne niż niejedna kampania społeczna”.
Dlatego parady pand odbywają się dziś nie tylko w Chinach. Widziano je w Paryżu, gdzie – jak donosiły lokalne media – podczas festiwalu ulicznego w dzielnicy Marais dziesiątki ludzi przebrało się za pandy i przedefilowało obok butików, w których zwykle króluje jedwab i wełna.

Czarno-białe sylwetki w rytmie samby, śmiech dzieci, konfetti – a nad wszystkim lekki ironiczny uśmiech: oto stolica mody oddaje hołd najspokojniejszemu ze zwierząt.

Moda, która nie gryzie

W świecie, w którym styl często kojarzy się z ostrymi liniami, minimalizmem lub chłodem luksusu, panda przynosi coś przeciwnego – miękkość.

Magister B. zauważa przenikliwie i uczenie, jak gdyby czytał fragment ze swojej pracy licencjackiej:

„Panda to jedyne zwierzę, które uczłowieczyliśmy nie przez siłę, lecz przez czułość. W jej stroju – tym naturalnym i tym scenicznym – kryje się tęsknota za spokojem, którego nie daje ani beton, ani ekran.”

Panda jako kostium planety

Może więc paradujące pandy to coś więcej niż uroczy performans? Może to rytuał globalnej wspólnoty, która choć przez chwilę chce być mniej drapieżna. Czerń i biel nie jako kontrast, lecz harmonia.
Panda nie potrzebuje hasła na transparencie. Jej obecność wystarczy – to manifest miękkości, ruchomy symbol tego, że można być widocznym bez hałasu.


W końcu, jak mówi Łukasz B., tym razem nie kryjąc uśmiechu:

„Kiedy widzisz człowieka w stroju pandy, świat na chwilę staje się łagodniejszy. I o to w kulturze chodzi – by choć przez moment poczuć, że nie trzeba walczyć, żeby być zauważonym.”