Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Stroje pandy i parady miękkości

Stroje pandy i parady miękkości

Strój pandy
Źródło: Wikimedia Commons, Autor: h.valsoraj

Nie ma na świecie stworzenia, które wyglądałoby jednocześnie tak poważnie i tak rozczulająco jak panda. Czarna maska wokół oczu, białe policzki, miękkie łapy, brzuch jak z futrzanego snu – jakby sama natura miała ochotę zażartować i stworzyć coś, co jest jednocześnie niedźwiedziem i pluszakiem.

Ale panda to nie tylko symbol biologiczny czy ikona ochrony przyrody. To także zjawisko kulturowe – i, jak twierdzi magister kulturoznawstwa Łukasz B., „figura miękkości, która przeniknęła do mody, popkultury i sfery publicznej niczym futrzany archetyp spokoju”.

Naturalny kostium, który stał się modą

Panda nie potrzebuje garderoby – nosi ją od urodzenia. Jej biało-czarny wzór to gotowy projekt haute couture, z kontrastem jak z kolekcji Chanel. Kiedy więc na świecie zaczęto tworzyć kostiumy pand – od pluszowych przebrań po eleganckie, stylizowane uniformy na festiwalach – była to tylko kwestia czasu.
Panda, jakby sama z siebie, stała się marką. W Chinach jej wizerunek zdobi nie tylko maskotki pandy, inne zabawkowe pandy i koszulki, ale i całe parady pand – barwne pochody, w których setki uczestników maszerują w czarno-białych kostiumach, niosąc papierowe lampiony i wykonując powolne, kołyszące się tańce, przypominające rytuały radości.

Od Chengdu do Paryża – panda na wybiegu świata

Jak mówi nasz uczony, „panda stała się ambasadorką łagodności w epoce przesytu bodźców. Kiedy świat krzyczy, ona milczy – a jej milczenie jest bardziej wymowne niż niejedna kampania społeczna”.
Dlatego parady pand odbywają się dziś nie tylko w Chinach. Widziano je w Paryżu, gdzie – jak donosiły lokalne media – podczas festiwalu ulicznego w dzielnicy Marais dziesiątki ludzi przebrało się za pandy i przedefilowało obok butików, w których zwykle króluje jedwab i wełna.

Czarno-białe sylwetki w rytmie samby, śmiech dzieci, konfetti – a nad wszystkim lekki ironiczny uśmiech: oto stolica mody oddaje hołd najspokojniejszemu ze zwierząt.

Moda, która nie gryzie

Spokojnie, ręczę, że nie ugryzie!

W świecie, w którym styl często kojarzy się z ostrymi liniami, minimalizmem lub chłodem luksusu, panda przynosi coś przeciwnego – miękkość.

Magister B. zauważa przenikliwie i uczenie, jak gdyby czytał fragment ze swojej pracy licencjackiej:

„Panda to jedyne zwierzę, które uczłowieczyliśmy nie przez siłę, lecz przez czułość. W jej stroju – tym naturalnym i tym scenicznym – kryje się tęsknota za spokojem, którego nie daje ani beton, ani ekran.”

Panda jako kostium planety

mem z pandą
Źródło: Wikimedia Commons, Autor: my own work

Może więc paradujące pandy to coś więcej niż uroczy performans? Może to rytuał globalnej wspólnoty, która choć przez chwilę chce być mniej drapieżna. Czerń i biel nie jako kontrast, lecz harmonia.
Panda nie potrzebuje hasła na transparencie. Jej obecność wystarczy – to manifest miękkości, ruchomy symbol tego, że można być widocznym bez hałasu.


W końcu, jak mówi Łukasz B., tym razem nie kryjąc uśmiechu:

„Kiedy widzisz człowieka w stroju pandy, świat na chwilę staje się łagodniejszy. I o to w kulturze chodzi – by choć przez moment poczuć, że nie trzeba walczyć, żeby być zauważonym.”

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.