Sen stary jak świat. I tak powszechny, że się nim zanadto nie interesujemy. Pojawia się w różnych kulturach, epokach, biografiach, u ludzi wierzących i niewierzących, dzieci i dorosłych. I prawie zawsze ma w sobie coś więcej niż zwykłą fantazję.
Znaczenie snu o lataniu: szereg interpretacji
Sen o lataniu i sen o spadaniu – dwa bieguny
Zwracasz trafnie uwagę na parę: latanie i spadanie. To jak dwa wektory tej samej osi. Latanie to uniesienie, swoboda, przekroczenie ciężaru. Spadanie — utrata kontroli, kara, upadek, grawitacja egzystencji. W mitach i religiach latanie bywa przywilejem, a spadanie konsekwencją: Ikar, Lucyfer, zbuntowani aniołowie. W Biblii właściwie się nie lata — tam się spada, jeśli się chce wznieść za wysoko (w końcu ponad Boga!).

Nostalgia za czymś, czego nie było?
Twoja intuicja o nostalgii jest bardzo trafna, ale to nostalgia szczególna: nie za przeszłym doświadczeniem, lecz za możliwością. To tęsknota za stanem, którego nigdy nie mieliśmy jako gatunek, ale który wydaje się dziwnie „naturalny”. I tu zaczyna się zagadka.
Rzeczywiście:
– nie było skrzydlatych małp,
– nie mamy ewolucyjnej pamięci latania,
– nasi przodkowie nie szybują w zapisach paleontologii (nie odkryto jeszcze skamielin latających małpoludów).
A jednak wyobraźnia robi to bez wysiłku. Jakby mózg mówił: to powinno być możliwe.
(Poczytaj o latających koniach).
Freud: latanie jako ciało i pragnienie

Freud oczywiście sprowadziłby rzecz na ziemię — dosłownie i metaforycznie. Dla niego sen o lataniu to:
- sublimacja pragnień cielesnych,
- doświadczenie przyjemności i mocy,
- echo dziecięcych doznań (unoszenie, huśtanie, podrzucanie).
Latanie to w tej perspektywie ekstaza ciała, chwilowe uwolnienie od kontroli i norm. Freud widziałby w tym sen o wszechmocy: „mogę więcej, niż wolno mi na jawie”. Nic metafizycznego — raczej psychoseksualna energia w kostiumie marzenia.

Jung: archetyp i transcendencja
Jung poszedłby dokładnie w przeciwną stronę. Dla niego sen o lataniu to archetyp — obraz, który nie pochodzi z osobistego doświadczenia, lecz z głębszej warstwy psychiki, wspólnej ludziom.
Latanie oznaczałoby:
- przekroczenie ego,
- kontakt z tym, co duchowe,
- chwilowe zawieszenie praw świata materialnego.
U Junga nie chodzi o ciało, lecz o przekroczenie kondycji ludzkiej. To sen o byciu „więcej niż tylko człowiekiem”. Dlatego tak łatwo łączy się z mitami, aniołami, bogami, bohaterami. I dlatego jest tak stary.

Skąd więc to się bierze?
Być może klucz nie leży w biologii, lecz w świadomości grawitacji. Jesteśmy jedynym gatunkiem, który:
- wie, że spadnie,
- rozumie, czym jest ciężar,
- potrafi wyobrazić sobie jego zniesienie.
Sen o lataniu nie jest więc pamięcią ewolucyjną, lecz jak gdyby projektem (wizualizacją FPP). Umysł testuje możliwość świata bez ograniczeń. To sen o wolności absolutnej — nie politycznej, nie społecznej, ale fizycznej i ontologicznej.
Ikar i diabelscy insurgenci
Mit Ikara nie potępia samego latania. Potępia brak miary. Biblia nie zakazuje wznoszenia się — ostrzega przed buntem przeciw porządkowi. W obu przypadkach problemem nie jest pragnienie lotu, lecz cena, jaką trzeba za niego zapłacić.
Dlatego sen o lataniu bywa piękny, ale kruchy. Często kończy się nagle. Czasem przechodzi w spadanie. Jakby psychika sama wiedziała, że to doświadczenie nie może trwać.
Sen o lataniu to nostalgia za transcendencją, a sen o spadaniu to pamięć o granicach. Nie dlatego śnimy o lataniu, że kiedyś lataliśmy. Śnimy o nim, bo wiemy, że nie możemy, a mimo to potrafimy to sobie wyobrazić.

– Tylko nie za wysoko. Pamiętaj!
– Spokojna głowa, ojcze.

