Bąk (Botaurus stellaris) to ptak skryty, związany z trzcinowiskami i mokradłami. Większość czasu pozostaje niewidoczny, doskonale maskując się w roślinności. Gdyby nie jego głos, mógłby uchodzić za niemal mityczne stworzenie.
A głos ma osobliwy. W okresie godowym wydaje niskie, dudniące dźwięki, przypominające dmuchanie w pustą butelkę albo buczenie. Ten odgłos niesie się daleko i bywa zaskakująco potężny jak na ptaka, którego nie widać.
Chodzi o pieśń bąka!
Właśnie tu leży klucz. W dawnym języku „bąk” oznaczał nie tylko ptaka, ale również:
- dźwięk głuchy, buczenie,
- zamęt akustyczny,
- hałas pozbawiony artykulacji.
Człowiek pijany często mówi niewyraźnie, bełkocze, wydaje dźwięki bardziej przypominające buczenie niż mowę. Porównanie dotyczyło więc brzmienia jego pieśni, a nie jakichś dziwnych, nieptasich obyczajów.

Posłuchaj, jak buczy!
- Porównaj to ze śpiewem kosa! Ależ różnica.
Bąk i zamęt w głowie
Istniało też skojarzenie bardziej metaforyczne. „Bąk” mógł oznaczać:
- wir,
- kręcenie się,
- uczucie oszołomienia.
Stan upojenia alkoholowego pasował do tego obrazu: szum w głowie, krążenie myśli, brak równowagi. Znów — nie chodziło o zoologię, lecz o doświadczenie cielesne.
Bąk w bestiariuszach
Średniowieczne bestiariusze rzadko interesowały się bąkiem jako ptakiem. Zbyt mało efektowny wizualnie, zbyt rzadko widywany. Jeśli już się pojawiał, to raczej jako źródło osobliwego głosu, budzącego niepokój, kojarzonego z nocą, mgłą, mokradłem.
Nie przypisywano mu pijaństwa, raczej pewną dzikość i nieprzystawalność do ludzkiego porządku.
Francuski trop, dla porównania

We francuskim skojarzenia z pijaństwem bywają związane z kwiczołem, ale tam działa zupełnie inny mechanizm — podobieństwo brzmieniowe słów, gra językowa, nie obserwacja przyrody. W polszczyźnie mechanizm był podobny, tylko punkt odniesienia inny: dźwięk i wrażenie.
„Pijany jak bąk” nie mówi nic o zwyczajach ptaka. Stanowi on tu figurą akustyczną i cielesną, jawiąc się jako symbol bełkotu, buczenia i oszołomienia. Ptak pozostał niewinny, abstynencki i niewzruszony. Język zrobił z niego coś zupełnie innego — jak to często bywa. Dzięku temu możemy pofolgować swojej przyrodzonej ciekawości!

