Pająk nie jest zwierzęciem, które kojarzymy z Biblią. Nie ma go w szopce, nie pojawia się w przypowieściach, nie bywa atrybutem świętych. A jednak — jeśli czytać Pismo uważnie — pajęczyny pojawiają się tam kilkakrotnie, i to w miejscach nieprzypadkowych. Postanowiłem zapytać o to doktora Tomasza, który z równą swobodą porusza się po hebrajskich słownikach, co po zakamarkach moich wątpliwości.

— Czy w Biblii w ogóle są pająki?
— Są, ale dyskretnie. I zwykle nie w roli bohaterów, tylko jako porównanie. Pająk nie przemawia, nie zbawia, nie karze. Jest raczej znakiem czegoś kruchego, tymczasowego, złudnego.
— Gdzie konkretnie się pojawia?
— Najczęściej cytowany fragment to Księga Hioba (8,14):
„Jego ufność jest jak pajęczyna, a jego dom — jak sieć pająka.”
Podobnie w Izajaszu (59,5):
„Tkają pajęczyny, ale ich sieci nie staną się odzieniem.”
— Czyli symbol słabości?
— Tak, ale nie głupoty. Raczej fałszywego bezpieczeństwa. Pajęczyna wygląda na misterną, czasem wręcz piękną, lecz nie chroni przed ciosem. To obraz bardzo biblijny: coś, co sprawia wrażenie struktury, ale nie ma mocy.
— A sam pająk? Czy jest oceniany moralnie?
— Właśnie nie. Pająk nie jest zły ani dobry. To człowiek, który ufa w trwałość pajęczyny jest tu problemem. To ważna różnica.
— Ale czy na pewno chodzi o pająka?
— Wchodzimy tu na grunt filologiij. W hebrajskim mamy słowo ʿakkāḇîš — zwykle tłumaczone jako „pająk”, ale nie mamy stuprocentowej pewności, czy autorzy myśleli dokładnie o tym samym stworzeniu, które dziś nazywamy pająkiem. Bardziej chodziło o istotę tkającą sieć.

— Czyli tłumaczenie jest umowne?
— Jak każde. W starożytnych kulturach nie istniała zoologia w naszym sensie. Były obserwacje. Coś, co tkało delikatne struktury, wiszące w powietrzu — to wystarczało. Septuaginta oddaje to po grecku jako arachnē, stąd późniejsza tradycja łacińska i nowożytna.
— Czyli pająk przeszedł do Biblii przez Greków?
— W pewnym sensie tak. A z Grekami przyszedł też cały bagaż skojarzeń: zręczność, misterność, ale i kruchość.
— Czy gdzieś pająk pojawia się w pozytywnym świetle?
— W Księdze Przysłów (30,28) mamy ciekawy fragment:
„Pająk chwyta rękami, a przebywa w pałacach królewskich.”
Tu nie chodzi o marność, lecz o spryt i wytrwałość. Nawet istota krucha może znaleźć się w miejscach niedostępnych dla silnych.
— To zaskakująco neutralne.
— Biblia bywa bardziej subtelna, niż się ją zwykle czyta. Symbol nie jest jednoznaczny. Pajęczyna może oznaczać złudzenie, ale sam pająk — zdolność przetrwania.
— A dlaczego pająk nigdy nie stał się symbolem religijnym, jak lew czy gołąb?
— Bo nie pasuje do narracji zbawienia. Jest zbyt obojętny. Nie daje się łatwo wpisać w moralitet. I może dlatego jest tak interesujący — stoi na granicy sensu.
— Czyli Biblia nie boi się pająków?
— Nie. To raczej my boimy się czytać Biblię bez gotowych etykiet. Pająk jest tam jak przypis do ludzkiej kondycji: pracowity, dokładny, a jednak jego dzieło można zniszczyć jednym ruchem ręki.
— Brzmi znajomo.
— Właśnie.
Na marginesie
Pająk w Biblii nie jest ani demonem, ani świętym. Reprezentuje przeświadczenie (i przypomnienie), że to, co misternie utkane, nie zawsze jest trwałe — i że kruchość nie wyklucza obecności w „pałacach królewskich”.

Poczytaj też o ptakach w Biblii, jeśli interesujesz się egzegezą.
