Blog o zwierzętach » Symbolika zwierząt » Mozaika z końmi – drugie życie warszawskiego dzieła

Mozaika z końmi – drugie życie warszawskiego dzieła

mozaika koń

W centrum Warszawy, na ścianie budynku przy ulicy Zgoda, znajduje się dzieło, które łatwo przeoczyć, ale trudno zapomnieć, gdy już się je zobaczy. „Horse” – mozaika autorstwa Wandy Rodowicz i Ewy Kuleszy, wykonana w 1980 roku – przedstawia sylwetkę konia w ruchu. Bynajmniej nie realistycznego rumaka z dworkowych pejzaży, lecz raczej mityczną istotę – może jakiegoś pegaza – złożoną z rytmu, koloru i geometrii.

Co tutaj należy podkreślić, powstała w czasach, gdy sztuka użytkowa wciąż miała ambicję kształtowania przestrzeni i świadomości. „Horse” był częścią większego programu dekoracji miejskich – próbą nadania miastu oddechu, koloru i idei w epoce, w której szarość betonu stawała się tłem codzienności.


Ruch zapisany w ceramice

Rodowicz i Kulesza należały do pokolenia artystek, które znalazły miejsce w przestrzeni publicznej nie dzięki wielkim manifestom, lecz dzięki materiałom – kafelkowi, cementowi, barwie.
Ich koń nie jest ilustracją, ale kompozycją napięć: z geometrycznych płaszczyzn i łagodnych krzywizn wyłania się figura w ruchu, niemal abstrakcyjna, a mimo to natychmiast rozpoznawalna.

W epoce, w której modernizm stykał się z funkcjonalizmem, a sztuka z urbanistyką, mozaika była medium pośrednim – trwałym, odpornym i niepodlegającym modom. „Horse” stanowił podówczas gest afirmacji ruchu, życia i energii w przestrzeni, która coraz bardziej stawała się statyczna.


Od zapomnienia do odkrycia

Po latach mozaika podzieliła los wielu dzieł sztuki architektonicznej PRL-u – zniknęła pod warstwą reklam i tynków, przestała być zauważana.

Dopiero po 2010 roku, dzięki badaczom miejskiego dziedzictwa, zwłaszcza inicjatywie Mozaiki Warszawskie, „Horse” odzyskał swoje miejsce w pamięci i w przestrzeni miasta.

To właśnie ten proces – odzyskiwania sztuki z codzienności – uczynił z „Horse” dzieło na nowo aktualne. Współcześnie, gdy tak wiele miejskich dekoracji jest efemerycznych i jednorazowych, mozaika Rodowicz i Kuleszy okazuje się przykładem sztuki trwałej, nie przez ideologiczne przesłanie, lecz przez swoją formę i obecność.


Symbol bez patosu

Koń z warszawskiej mozaiki nie ma imienia, nie jest bohaterem legendy ani pomnikiem. A jednak nie pozostawia przechodnia obojętnym!

Być może to mozaikowy koń to symbol energii miasta, które trwa mimo zmian, albo ślad po epoce, która wierzyła, że sztuka może być częścią codzienności – tak samo naturalną jak chodnik, drzwi czy – dajmy na to – mur.

Źródło: Wikimedia, Autor: Rais67

Rzymska mozaika z koniem (w dzisiejszej Tunezji). Widać, że mamy do czynienie z ogierem!

Zwierzyna towarzyszy mi w życiu, odkąd sięgam pamięcią. Dziecięce zainteresowanie dinozaurami oraz dzikimi kotami przerodziło się w dojrzałą fascynację wobec wszelkich istot – żywych, wymarłych i mitycznych.