Blog » Symbolika zwierząt » Mieć końskie zdrowie

Mieć końskie zdrowie

„Końskie zdrowie” – ileż razy słyszeliśmy to powiedzenie, wypowiadane z podziwem, nieraz z lekką nutą zazdrości: „on to ma końskie zdrowie”. A Wyznawca Istot, pochylony nad starymi słowami, pyta: czemu właśnie koń stał się w polszczyźnie symbolem tężyzny i niezniszczalności? Skąd to przekonanie, że nic go nie rusza, że jest uosobieniem siły, trwania i niezmordowania?

Co to znaczy „mieć końskie zdrowie”?

Odpowiedź kryje się częściowo w historii wspólnej wędrówki człowieka i konia. Zanim pojawiły się traktory, maszyny i stalowe rumaki (z koniami mechanicznymi), to koń był silnikiem wsi i miasta. Orka, bronowanie, zwożenie plonów, ciągnięcie wozów wyładowanych po brzegi sianem czy drewnem – wszystko to opierało się na ciałach koni. Były wprzęgane do kieratów, obracających żarna w młynach. Na polach bitew nosiły ciężko opancerzonych rycerzy i same musiały mieć siłę, by biec dalej, choć miecze i strzały przeszywały powietrze.

Rolnik wiedział: koń pracuje od świtu do zmierzchu i nazajutrz znów stanie gotowy. Chłopiec pasący konie na łące obserwował, jak zwierzę nie tylko dźwiga ciężary, ale też błyszczy zdrowiem – jego sierść gładka, oczy żywe, oddech mocny. Nic dziwnego, że ludzie z czasem ułożyli sobie w głowach obraz konia jako wzorca wytrzymałości. To nie był efemeryczny symbol konia– lecz nader parszywa codzienność.

Koń jednak nie jest niezniszczalny. To, że uchodzi nieraz za niezmordowanego, nie oznacza, że nie znał chorób. Wręcz przeciwnie – kto miał konia, ten wiedział, jak łatwo mógł złapać kolkę, jak podatne były jego nogi na urazy. Ale język nie potrzebuje pełnej zgodności z faktami – język potrzebuje obrazów. A obraz konia, który dzień po dniu pracuje i przeżywa, utkwił w świadomości ludzi jako ucieleśnienie zdrowia i siły.

(Idiom jest obecny w podobnej formie także w innych językach słowiańskich).

„Końskie zdrowie” stało się więc nie tylko metaforą fizycznej wytrzymałości, lecz także pewnej nieustępliwości wobec trudów. Bo koń, choć niekiedy zmęczony, zawsze kroczył dalej, dopóki człowiek prowadził go przez koleiny, pola i drogi. To powiedzenie przechowało echo tamtego podziwu – podziwu dla zwierzęcia, które łączyło w sobie siłę mięśni, harmonię ruchów i cierpliwość wobec losu.

A może tkwi w tym jeszcze coś głębszego? Może „końskie zdrowie” jest marzeniem człowieka, który wie, że sam jest kruchy, podatny na choroby i osłabienie, nawet jak się go nazywa „starym koniem„! Człowiek od zawsze zazdrościł zwierzętom ich instynktu, ich prostoty bycia, ich odporności na troski, które gniotą ludzką duszę. Koń stał się symbolem zdrowia, bo człowiek chciał, by tak było – chciał, by jego towarzysz w polu i w podróży uosabiał to, czego sam pragnął: trwania bez zachwiania.

Tak więc gdy dziś mówimy, że ktoś ma „końskie zdrowie”, powtarzamy już któreś pokolenie z rzędu (choć nie zawsze z pełnym namysłem) dawnego zachwytu. W naszych ustach to tylko idiom, lecz w nim dźwięczy pamięć o czasach, gdy każdy dzień zależał od tego, czy koń przeżyje i stanie gotowy do pracy.

Zdrowy, a na pewno uzbrojony koń