Malarz koni (i ludzi)

malarz koni
🕒 2 minuty czytania

Gdy mówi się „malarz koni”, wielu bez wahania wskazuje jednego nazwisko: Juliusz Kossak. I rzeczywiście, był on kimś w rodzaju konnego kronikarza XIX wieku – człowiekiem, który potrafił oddać ruch, temperament i godność konia lepiej niż ktokolwiek przed nim w polskim malarstwie. Na jego płótnach rumaki nie stoją sztywno jak modele, lecz galopują, parskają, widać ich mięśnie, parę z nozdrzy i napięcie karku. Kossak nie tylko malował konie – on je rozumiał.

Ale historia nie kończy się na nim. Bo miano „malarza koni” przysługuje nie jednemu artyście, lecz całej tradycji.


Kossakowie – dynastia miłośników koni

malarz koni

Po Juliuszu przyszli kolejni: Wojciech Kossak, jego syn, i Jerzy Kossak, wnuk. Każdy z nich odziedziczył miłość do koni, choć każdy widział je inaczej. Wojciech – bardziej monumentalnie, w scenerii bitew, szarż i parad. U niego koń to bohater wojny, partner w heroizmie i chwale.

Jerzy zaś, tworząc w dwudziestoleciu międzywojennym, wprowadził więcej liryzmu, czasem sentymentalności. W jego obrazach koń bywał wiernym towarzyszem jeźdźca, strażnikiem wspomnień o dawnej Polsce.

Trudno więc mówić o jednym „malarzu koni”, gdy całe pokolenia Kossaków tworzyły wspólną malarską narrację o tym zwierzęciu – pełną ruchu, szumu skrzydeł husarzy na koniach, świstu szabli i tętentu po błocie historii.


Inni malarze koni

Choć Kossakowie uczynili z konia symbol polskości, inni malarze też znaleźli w nim coś dla siebie. Józef Chełmoński malował konie dzikie, pędzące przez śnieżne równiny w Czwórce czy Babim lecie. Jego rumaki nie były jednak końmi husarskimi – były zaś naturą samą w sobie, nieokiełznaną i prawdziwą.

Piotr Michałowski – jeszcze wcześniej – stworzył sceny końskie z niezwykłą energią i ekspresją, które zachwycały nawet francuskich krytyków. W jego Jeźdźcu na koniu czy Szwoleżerze koń staje się częścią człowieka, jakby obaj dzielili jeden oddech.


Koń w polskiej wyobraźni

W polskiej kulturze koń towarzyszy bohaterom, uobecnia wolność, siłę i możliwość ucieczki. Nic więc dziwnego, że tylu artystów próbowało uchwycić go pędzlem. „Malarz koni” to nie tytuł jednego mistrza, ale pewien sposób widzenia świata – w ruchu, w napięciu, w galopie między naturą a kulturą

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com