„Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda” – mówi stare polskie przysłowie, które z pozoru brzmi jak rada z podręcznika etykiety, a w rzeczywistości kryje w sobie pradawną mądrość związaną z końskim losem i ludzkim spojrzeniem na dar. Wyznawca Istot zatrzymuje się przy tym powiedzeniu, by rozplątać jego nici i zapytać: skąd się wzięło, co znaczy naprawdę, i czy trop prowadzi nas na dawne targi koni?
Co to znaczy, że nie zagląda się w zęby darowanemu koniowi?
Na targowiskach, gdzie konie były jednym z najcenniejszych towarów, sprawdzano je skrupulatnie. Handlarze i kupcy patrzyli w oczy zwierzęciu, sprawdzali chód konia, ale najważniejsze było zaglądanie w zęby. Bo zęby konia zdradzają wiek – niczym słoje na pniu drzewa. Po ich ścieraniu można ocenić, czy koń jest młody i pełen sił, czy raczej lata świetności ma za sobą. Z tego względu przysłowie ma swoje źródło właśnie w zwyczaju targowym: oceniając konia podarowanego przez kogoś, nie wypadało doszukiwać się jego wad i niedostatków. Dar jest darem, a nie towarem, i nie należy traktować go jak przedmiot kupna–sprzedaży.

Ale Wyznawca Istot wie, że to powiedzenie niesie w sobie także echo czegoś głębszego. Człowiek, który badał zęby konia, traktował zwierzę jak rzecz, jak wyceniany mechanizm, przygotowywany na targ koni. Powiedzenie przestrzega, by wobec daru nie przyjmować tak zimnej, handlowej perspektywy. Można by powiedzieć: daru nie bada się pod lupą, darowi się ufa. Koń nie powinien być sprowadzony tylko do tego, co mówią jego zęby. Tak jak człowieka nie można sprowadzić do zmarszczek na twarzy czy do siwych włosów.
Z biegiem wieków metafora wyszła poza konia i dziś stosujemy ją do wszystkiego: do książki, którą ktoś nam podarował, do ubrania, do prezentu od losu. A jednak, gdy mówimy te słowa, koń nadal stoi w tle – jego zęby, jego los, jego dawna rola w życiu ludzi.
Można też spojrzeć na to powiedzenie z jeszcze innej strony. Koń, któremu zagląda się w zęby, stoi biernie, poddany woli człowieka. Jest w tym coś z lekcji pokory: człowiek, otrzymując coś w darze, winien umieć cieszyć się tym, a nie szukać wad. W końcu sam dar – czy to koń, czy jabłko, czy dobre słowo – jest świadectwem więzi i chęcią sprawienia nam przyjemności (rzadziej: przypodobania się).
Warto tu wspomnieć, że podobne przysłowie istnieje w wielu językach europejskich (np. łacińskie Noli equi dentes inspicere donati), a polska wersja jest jego późniejszym rozwinięciem.
Czy zatem trop targów koni jest słuszny? Tak – od nich zapewne zaczęła się droga tego przysłowia. Ale jego sens rozrósł się poza stajnie i jarmarki. Wyznawca Istot dostrzega w nim nie tylko praktyczną radę, lecz także wezwanie do wdzięczności i rezygnacji z drobiazgowej oceny. Bo wdzięczność jest jak uśmiech – rozświetla, zamiast osądzać.
___________
/ /|
/ 🎀 / |
/___________/ |
| | |
| (\_ _/) | |
| ( •• ) | |
| / ⏝ \ | |
| / ---- \ | |
| " " | /
|___________|/
Darowany koń
