Strona główna » Blog » Symbolika zwierząt » „Baba z wozu koniu lżej”
Posted in

„Baba z wozu koniu lżej”

Pochylam się z namaszczeniem nad starym powiedzeniem, które dziś brzmi może nawet obcesowo, a jednak w swoim źródle kryje w sobie coś z mądrości dawnych czasów.

„Baba z wozu – koniu lżej”– znaczenie

„Baba z wozu, koniu lżej” – tak mawiano na wsiach (choćby mój oupik Achim), kiedy koń ciągnął ciężki zaprzęg, a ktoś z pasażerów zeskakiwał z dyszla. Każdy dodatkowy ciężar miał znaczenie, każda ulga była odczuwalna dla zwierzęcia. Koń, który w polu i na drodze był sprzymierzeńcem człowieka, niósł nie tylko ludzi, ale i ich losy, zmartwienia, a czasem i kaprysy. Słowo „baba” nie było tu złośliwością wobec kobiety, lecz prostym określeniem osoby, która siedzi na wozie i dociąża biedne zwierzę.







Z czasem powiedzenie nabrało bardziej symbolicznego znaczenia. Dziś używamy go, by wyrazić ulgę, że coś uciążliwego – sprawa, obowiązek czy kłopotliwa osoba – znika z naszego życia. Nie ma w tym już mowy o realnym koniu, który naprawdę czuje ciężar na grzbiecie, lecz o metaforycznym koniu – o nas samych, kiedy ktoś lub coś wreszcie przestaje nas obciążać.

Przy czym przypominam: choć przysłowie uczy o ulżeniu, nie należy go brać dosłownie przeciw ludziom. To świadectwo dawnej relacji człowieka i konia, a także odrobiny ludowej ironii. Ilekroć słyszę te słowa, widzę chłopskie podwórze, wóz skrzypiący na osi i konia, który z ulgą parska, gdy choć trochę ubywa mu ciężaru.

Chcesz, żebym teraz w podobnym duchu rozwinął inne powiedzenie końskie – na przykład końskie zaloty albo kupować kota w worku, gdzie kot staje obok konia w polskich przysłowiach?