Strona główna » Blog » Ssaki » Więź człowieka z koniem – jaką ją tworzyć i budowć?
Posted in

Więź człowieka z koniem – jaką ją tworzyć i budowć?

więź człowieka z koniem

Początek – udomowienie

Udomowienie konia sięga mniej więcej 5–6 tysięcy lat temu na stepach dzisiejszej Ukrainy, Kazachstanu czy południowej Rosji. To zmieniło wszystko. Wcześniej człowiek polował, chodził pieszo albo używał prostych zwierząt pociągowych. Z koniem pojawiła się mobilność, szybkość i przewaga nad innymi grupami ludzi. Od tego momentu nie tyle koń potrzebował człowieka, ile człowiek stał się całkowicie zależny od konia.

Koń wojny i imperiów

W starożytności i średniowieczu koń rycerski oznaczał siłę państwa. Egipcjanie, Asyryjczycy, Persowie, Grecy, Rzymianie – wszyscy opierali swoje armie na koniach. Rydwany, a potem ciężka jazda były decydujące w bitwach. Król bez koni nie miał armii, a wojownik bez rumaka – tracił status. W Europie rycerz i koń byli niemal jednym ciałem. Tu więź była nierówna – to koń niósł człowieka, ale to człowiek był w pełni od konia zależny, jeśli chodziło o przeżycie na polu walki.

Koń w gospodarstwie

Nie tylko wojna – ale i życie w pokoju. W średniowieczu, a później aż do XIX wieku, koń był podstawowym „silnikiem gospodarstwa”. Zwierz więc jako koń pociągowy ciągnął pługi, wozy, młynarskie kieraty. Bez niego gospodarz był sparaliżowany. Często rodzina była bardziej skazana na konia niż koń na rodzinę – bo jeśli zwierzę padło, traciło się źródło utrzymania.

Koń i podróże

Jeszcze 200 lat temu koń był jedynym sposobem, by szybko przemieścić się na większe odległości. Pocztylioni, kurierzy, kupcy – wszyscy jechali konno. Nawet rozwój miast opierał się na dostawach realizowanych dzięki koniom. Człowiek był więźniem tempa końskich kopyt.

Kiedy role zaczęły się odwracać?

Dopiero XIX i XX wiek przyniósł zmianę. Pojawiły się pociągi, samochody, traktory. Koń stracił status „niezbędnego”. Wtedy dopiero można powiedzieć, że koń zaczął być bardziej zależny od człowieka niż odwrotnie – hodowany już nie dla przetrwania ludzi, lecz dla sportu, rekreacji i tradycji.



Przez tysiąclecia to człowiek był więźniem koniazatem raczej – bez niego nie miał armii, nie zbudował państwa, nie przeorał pola, nie dostarczył towaru, nie wyruszył w podróż. To więź, w której człowiek dyktował warunki, ale jednocześnie był bardziej zdany na zwierzę niż ono na niego. Dopiero rewolucja przemysłowa odwróciła ten układ.