W polszczyźnie dawnej w celowniku rzeczowników męskoosobowych i zwierzęcych wahały się końcówki -owi i -u. Do dziś zachował się ich podział funkcjonalny:
- „koniowi” to forma celownika (komu? czemu?). Używamy jej wtedy, gdy koń jest odbiorcą czynności:
„Przyglądam się koniowi”, „Daj siana koniowi”, „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby„. - „koniu” to forma wołacza (hej, koniu!). Nie jest celownikiem, tylko odrębnym przypadkiem, używanym w zwrocie do zwierzęcia (albo człowieka, np. „Chłopie!”). Dlatego mówimy:
„Ej, koniu, mój rumaku!”, a nie „Daj siana koniu”.
Cały kłopot bierze się z tego, że dawniej końcówka -u była dopuszczalna w celowniku („daj koniu owsa”), ale dziś norma językowa traktuje to jako archaizm albo regionalizm.
Reguła jest więc prosta:
👉 „koniowi” – w celowniku, gdy coś robimy dla konia.
👉 „koniu” – w wołaczu, gdy się do konia zwracamy.
Skądinąd KOŃ JAKI JEST – KAŻDY WIDZI!
